„Ludzie mają wrażenie, że życiem obozu kierowali mężczyźni w średnim wieku, ponieważ to oni zabijali duże zwierzęta za pomocą krzemiennych narzędzi. Od XIX wieku pokutuje taka wizja świata prehistorycznego, a tymczasem wcale tak nie było!”
Dla nauki nie ma nic gorszego niż badacz uprzedzony, podchodzący do swojej pracy z gotową tezą. Kiedy odkryje coś, co mu do tej tezy nie pasuje, może z badacza zmienić się w szkodnika, który w najlepszym przypadku zmanipuluje wyniki, w najgorszym – zniszczy odkrycie. „Lady Sapiens” pokazuje, jak XIX-wieczni archeolodzy wpłynęli na dzisiejsze postrzeganie przeszłości. Jak bardzo ich podejście stało się naszym, przez co wciąż patrzymy na prehistorię ich oczami.
Najpierw kupiłam książkę, później dowiedziałam się, że na jej podstawie powstał film. Być może to mnie nakierowało, a być może została napisana tak, że cały czas podczas czytania wyobrażałam sobie kobietę prowadzącą wykład. Jakby to był dokument, ale nie dla naukowców – bardziej dla laików, w przystępny sposób przybliżający im temat.
Sama książka jest pełna cytatów – wypowiedzi specjalistów i to przeróżnych dziedzin, od archeologii, przez etnografię, po paleontologię. Można się z niej dowiedzieć, jak prowadzono badania, jakich narzędzi używano i co dzięki nim uzyskano. Jeśli na myśl o badaniach archeologicznych widzicie ludzi z pędzelkami, pochylonych gdzieś w Egipcie nad szkieletem dinozaura, czas zaktualizować wiedzę. Współcześni badacze poznają przeszłość dzięki analizie DNA, startych zębów, urazów stawów, skamieniałych wszy albo... odchodów. Owa analiza pozwala m.in. na ustalenie, kiedy nasi przodkowie zaczęli nosić ubrania i jakie rośliny lecznicze stosowali na swoje dolegliwości. Przede wszystkim jednak umożliwia zburzenie obrazu budowanego przez XIX-wiecznych archeologów. Mężczyzn żyjących w czasach, gdy kobiety uważano za istoty słabsze (również umysłowo), stworzone wyłącznie do rodzenia dzieci i zajmowania się domem. Nic zatem dziwnego, że nie widzieli powodu do myślenia, że w prehistorycznym świecie mogło być inaczej.
W „Lady Sapiens” jest wiele pytań, a także sporo „być może” i „prawdopodobnie”. Jest pokora naukowców świadomych, że wciąż odkrywają nowe, a to nowe może podważyć ich wcześniejsze założenia, zmusić do przyznania się do błędu. Z tego powodu czytelnikom wymagającym kategorycznych stwierdzeń praca nie przypadnie do gustu. Nie będą usatysfakcjonowani, jeśli nie akceptują opcji „chyba nigdy się nie dowiemy”. Jeśli wystarczą im wizje dzikusów w skórach i jasny podział na „on poluje, ona warzy w jaskini, otoczona dziećmi”. To nie jest książka dla ludzi uważających badania nad przeszłością za pisanie historii na nowo – zwłaszcza gdy zajmują się nimi badaczki, a odkrycia potwierdzają wyższą pozycję kobiet, niż im przypisywano. To nie jest także tytuł dla uczulonych na feminatywy.
Osobiście cieszę się, że mam go w swojej biblioteczce, choć nie jest pozbawiony wad. Czytając, można odnieść wrażenie (a przynajmniej ja odniosłam), że jest tworem „komercyjnym”, napisanym prościej – tak, aby dotrzeć do szerszej grupy odbiorców. Czy to dobrze, czy źle, każdy oceni sam. Ja polecam, ale z rozwagą. Nie każdemu podejdzie, ale fajnie otwiera głowę tym, którzy niczego nie wykluczają.

OOoooo to ja liczę na otwarcie głowy :)
OdpowiedzUsuńZatem polecam, jeśli będziesz miała okazję po nią sięgnąć :)
UsuńTemat kobiet w prehistorii, możliwość spojrzenia na niego przez pryzmat współczesnych badań brzmi naprawdę zachęcająco. Zapisuję sobie ten tytuł — mam wrażenie, że może to być jedna z tych książek, po których człowiek zaczyna trochę inaczej patrzeć na historię. 📚😊
OdpowiedzUsuńTeż tak uważam :)
UsuńWydawnictwo chyba nie przyłożyło się do promowania tego tytułu, bo to chyba pierwszy raz, gdy natykam się na tę książkę, a brzmi jak coś, co powinno całkiem przypaść mi do gustu ;)
OdpowiedzUsuńA jeśli nie sama książka, to może ten dokument, który na jej podstawie nakręcili :) Nie wiem, czy była mocno promowana, mnie rzuciła się w oczy, bo przewijała się przez moje internetowe bańki :)
UsuńThank you so much for sharing about this. And I love your cat on your blog header. Warm greetings from Montreal, Canada ❤️ 😊 🇨🇦
OdpowiedzUsuńNice to see You here :) Greetings from Cracow!
UsuńSuper pozycja, zwłaszcza dla tych, którzy mają właśnie otwartą głowę. Grzebiąc w tak odległych czasach możemy od razu założyć, że wszystkiego się nie dowiemy. Ale jeśli tekst co dwie strony daje nam znać, że za dużo się nie dowiemy, to przyznaję, że zaczynam czuć irytację, bo to taki 'dupochron' autorów, że nie podają więcej faktów.
OdpowiedzUsuńZ tej strony na to nie patrzyłam, bardziej rozumiałam to jako "nie ma dowodów, więc nic na stówę nie da się powiedzieć". Ale wolę to niż twarde jak beton upieranie się, że jest tak i tak - mimo braku dowodów. Bo komuś coś pasuje do tezy.
Usuń