środa, 5 czerwca 2024

"Rodzina White'ów" Maggie Gee

Czemu (w końcu) przeczytałam książkę, która tkwiła na regale ok. 7 lat? Powód był prosty i mało prozaiczny – szukałam czegoś, czemu zrobię zdjęcie na wycieczce. Wyjęłam z biblioteczki, otworzyłam na chybił trafił i... wciągnęło. Usiadłam na podłodze i zaczęłam czytać. Już nie pamiętam, czemu ją kupiłam, ale wiem, że Rodzina White'ów” czekała na swoją kolej niesprawiedliwie długo.

niedziela, 26 maja 2024

"Martwy sad" Mieczysław Gorzka

Najprzyjemniejsze w czytaniu tej książki było siedzenie na balkonie w niedzielny poranek i wygrzewanie się na słońcu. Niestety, sama lektura mnie wymęczyła i ciągnęła się parę tygodni. Dokończyłam „Martwy sad”, tylko dlatego, żeby nie dokładać do listy „niedoczytane” kolejnego tytułu. Dyplomatycznie rzecz ujmując, na mój zastój czytelniczy nie pomógł, choć zapowiadał się nieźle.

poniedziałek, 6 maja 2024

Ostatnie lektury i zastój

Jak w tytule – mam zastój. Czytałam parę książek, ale nic mnie nie wciągnęło. Nawet nie to, że nie wyrwało z butów i nie pozwalało zasnąć. Nie zaciekawiło, nie poruszyło żadnej struny. Może jutro się to zmieni, bo idę do biblioteki po Martwy sad. Tyle razy sobie obiecywałam, że sprawdzę, jak pisze pan Gorzka, ale wiecznie coś. W końcu zaklepałam książkę i idę, a zmotywowała mnie do tego drama na FB. Członek grupy fanów kryminałów spłakał się w poście, że jest rozczarowany, bo autor „propaguje LGBT”, a do tego pisze o kryzysie klimatycznym. No jak on śmie?! Ja sobie nie życzę, żeby twórcy pisali o innych ludziach niż ja! Tup tup tup nóżką!

Ale to jutro. Dziś mogę podsumować kilka ostatnich tytułów, z czego większość jest na powyższej fotce.

środa, 17 kwietnia 2024

"Pod szepczącymi drzwiami" TJ Klune

Czasami bywa tak, że zaczynasz darzyć sympatią nie tyle historię, ile jej twórcę. I nawet się nie orientujesz, kiedy to się dzieje. Tak właśnie było ze mną i TJ Klune, a zaczęło się jeszcze przy poprzedniej książce, „Nad błękitnym morzem”. Jej urok i ciepło skradły mi serce, więc jak tylko nadarzyła się okazja, sięgnęłam po kolejny tytuł. Jak zwykle, zapoznałam się wcześniej z recenzjami, a im więcej było w nich kręcenia nosem (zwłaszcza na „promocję LGBT”), tym bardziej rosła moja ciekawość. Czy „Pod szepczącymi drzwiami” okazało się równie udaną lekturą? Nie do końca, ale o tym niżej.

poniedziałek, 1 kwietnia 2024

"Grobowa cisza, żałobny zgiełk" Yōko Ogawa


Podczas czytania literatury japońskiej zawsze towarzyszy mi to samo przedziwne uczucie. Tylko przy niej, przy żadnej innej. To smutek, melancholia, wrażenie, że czytam o czymś, co było tak dawno, że przeminęło już wszystko, nawet emocje. To poczucie wyobcowania i totalnego niezrozumienia bohaterów, bardzo niekomfortowe i uciskające. Na ostatniej stronie łapię się na myśli, że (znowu) nie polubiłam żadnej z poznanych osób. Z żadną nie chciałabym porozmawiać dłużej niż kilka minut, a na pewno nie umówiłabym się na kawę. Nie wiem, czy to kwestia różnic kulturowych, czy chodzi o coś jeszcze.