„Trudno, niczego już nie da się cofnąć. O czym ja myślę? Cofnąć? Niczego przecież nie chciałabym cofać, właściwie jestem szczęśliwa, czego mogę pragnąć jeszcze?”
„Zapach rumianku” to jedna z tych książek, które zapadają w pamięć, ale nie dlatego, że są kontrowersyjne. Nic z tych rzeczy. Gdyby była człowiekiem, to przyjaciółką z dzieciństwa, sprzed przeprowadzki do innego miasta albo i kraju. Wspomina się ją z uśmiechem, nawet jeśli dzisiaj nie macie kontaktu. Pierwszy raz trafiła w moje ręce 30 lat temu, jako nagroda za dobre wyniki w nauce. Drugi – tydzień temu, gdy przyniosłam ją z biblioteki. Aż mi się przykro zrobiło, gdy ujrzałam datę ostatniego wypożyczenia: 17.07.2017. Tak niepopularna, że trafiła na zaplecze.





