Miałam okazję przeczytać książkę o miejscu, do którego raczej nigdy nie pojadę. O siarczystym mrozie i terenach tak wielkich, że głupio narzekać na dystans od Bałtyku, mieszkając na południu Polski. Cóż to jest kilkaset kilometrów przy bezkresnych przestrzeniach? Cóż to za śmieszna odległość przy totalnym odcięciu od świata, kiedy nadchodzi zima? Naprawdę głupio narzekać.

