Bardzo lubię tę książkę – nie tylko dlatego, że dostałam ją na urodziny od bliskiej osoby. Wiedziałam, że chcę (co ja piszę! Że muszę!) ją mieć w tym samym momencie, gdy dowiedziałam się o premierze. Moja miłość do poezji Wisławy Szymborskiej sięga dzieciństwa. Kiedy tylko nauczyłam się wyłapywać ironię i odczytywać znaczenie gier słownych, pokochałam jej twórczość jeszcze bardziej. Uwielbiam ją za genialne łączenie prostoty i błyskotliwości. Takie proste (ale bynajmniej nie banalne) opisywanie rzeczywistości i wyłuskiwanie z niej piękna odnalazłam później tylko u Myśliwskiego. Chociaż oczywiście w nieco innej formie.
