Nie lubię twórczości Musierowicz. Tak, napisałam to, możecie zrywać kostkę brukową. Po latach przeczytałam „McDusię” i utwierdziłam się w tym nielubieniu. Po co zatem ją przywołuję? Za dobre oceny lub czytelnictwo dostałam w podstawówce jej autobiografię. Opowiadała, jak pracowała nad „Opium w rosole”. Jak stworzyła ciężkie, pełne negatywnych emocji dzieło, którym przywaliła redaktorce między oczy. Wojsko na ulicach, internowanie ludzi, stan wojenny pełną gębą. Redaktorka wezwała ją na spotkanie, przycupnęła i zerkała z boku, zanim przeszła do tematu i oznajmiła, że to za mocne. Że trzeba spojrzeć z perspektywy dziecka. No, musiała być w szoku, kiedy po wprowadzeniu czytelników na Roosevelta 5 autorka wysłała jej coś takiego.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trochę prywaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trochę prywaty. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 22 lutego 2024
Spotkanie w wydawnictwie (czemu na mój debiut trzeba jeszcze zaczekać)
Nie lubię twórczości Musierowicz. Tak, napisałam to, możecie zrywać kostkę brukową. Po latach przeczytałam „McDusię” i utwierdziłam się w tym nielubieniu. Po co zatem ją przywołuję? Za dobre oceny lub czytelnictwo dostałam w podstawówce jej autobiografię. Opowiadała, jak pracowała nad „Opium w rosole”. Jak stworzyła ciężkie, pełne negatywnych emocji dzieło, którym przywaliła redaktorce między oczy. Wojsko na ulicach, internowanie ludzi, stan wojenny pełną gębą. Redaktorka wezwała ją na spotkanie, przycupnęła i zerkała z boku, zanim przeszła do tematu i oznajmiła, że to za mocne. Że trzeba spojrzeć z perspektywy dziecka. No, musiała być w szoku, kiedy po wprowadzeniu czytelników na Roosevelta 5 autorka wysłała jej coś takiego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
