Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podania i legendy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podania i legendy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 października 2021

"Nieunikniona. Baśnie Matki Śmierci z całego świata" Ana Cristina Herreros

W okresie 31 października – 1 listopada Celtowie świętowali zakończenie żniw oraz roku. Miała wtedy miejsce wigilia Samhain, z której wywodzi się późniejsze święto Halloween. Jedno i drugie skupia się na czczeniu przodków, choć każde nieco inaczej. W tym samym czasie na terenach słowiańskich obchodzono Dziady, również polegające na wspominaniu zmarłych. Zostawiano im jedzenie na grobach oraz palono świece, aby duchy mogły łatwiej odnaleźć drogę do domu. Ogień miał też za zadanie ogrzewać zbłąkane dusze i odpędzać złe moce. Tak tak, te świece to dzisiejsze znicze. Zaś ostatni dzień października to idealna okazja do poruszenia tematu Tej, o której się nie mówi.

„Na początku była Śmierć”.

piątek, 21 maja 2021

"Dzieci krwi i kości" Tomi Adeyemi

 

Zélie do dziś pamięta czarny majacytowy łańcuch, na którym powieszono jej matkę. Pamięta jej piękny uśmiech, łagodność, ale i stanowczość. Bezpieczne ramiona, w których można było się schować. Kiedyś miała szczęśliwe dzieciństwo, a później przyszli strażnicy. Dzisiaj wraz z innymi białowłosymi ibawitkami musi udawać, że poświęca czas szyciu, a nie ćwiczeniu sztuki walki. Pewnego dnia idzie na targ, aby sprzedać rzadką rybę. Ma wielkie plany – za zarobione pieniądze spłaci długi rodziny. Dzięki tej transakcji nikt nie zaśnie głodny, a Baba będzie z niej dumny. Jeszcze tego samego dnia Zélie dowie się, że los sam pisze swoje scenariusze. Jedna decyzja zaważy na życiu jej rodziny. Nastolatka musi uciekać z wioski, mając niechciane – i bardzo kłopotliwe – towarzystwo. A za plecami żądnego zemsty księcia.

piątek, 30 października 2020

"Rytuał" Greta Drawska


Bywa, że nienawiść jest tak wielka, że już nawet nie wiadomo, skąd się wzięła. Ktoś kiedyś kogoś skrzywdził, a na pewno ktoś poczuł się skrzywdzony. Narastała latami, rozlewając się na rodzinę, bliższych i dalszych znajomych, ale wcale nie traciła na mocy. Z czasem zapomniano, gdzie wybiło jej źródło, na świat przyszły nowe pokolenia, a ona nieprzerwanie zatruwała umysły.

czwartek, 2 listopada 2017

"Lód w żyłach" Yrsa Sigurdardóttir


Yrsa Sigurdardóttir... Widząc to nazwisko na okładce, kupuję w ciemno. Wiem, że się nie rozczaruję, wiem, że znowu dostanę kawał porządnej książki. Wciąż jestem pod tak samo dużym wrażeniem tego, jak autorka konstruuje swoje opowieści, jak je projektuje. Oczyma wyobraźni widzę, jak stoi przy wielkiej tablicy i rozrysowuje wykresy fabuły, tworząc złożone równania. W okolicach połowy wątki zaczynają się powoli zazębiać, jeden pociąga za sobą kolejne, by machina mogła ruszyć. I rusza, niczym tuwimowska lokomotywa, nabierając rozpędu, aż wreszcie, na końcowej stacji, pasażerowie opuszczają wagony stojące w kłębach pary. Wątki zostają wyjaśnione, wszystkie elementy dopasowane jak obraz z puzzli, który możemy już z dumą powiesić na ścianie. Napięcie opada. Opowiadając historię Yrsy, łatwiej byłoby ją rozrysować niż opisać słowami. Porządna - nie wiem czy ucieszyłaby się na takie określenie jej książki, ale dla mnie to wielki komplement.

niedziela, 15 października 2017

"Japońska parasolka" Rani Manicka


"Dziewczynka, pomyślał ze zdziwieniem, zanim jeszcze akuszerka obwieściła ten fakt szorstkim głosem i zanim noworodek rozpłakał się na dobre. Szybko, by nie okazać radości, na którą w skrytości ducha liczył, zakrył tackę z białym cukrem, którą ofiarowałby kapłanowi, gdyby dziecko było chłopcem, i wyciągnął w jego stronę tackę z cukrem palmowym".

"Japońska parasolka" przenosi nas do Malezji w I połowie XX wieku, w czasy, w których kobiety pracują w pocie czoła na poletkach, podczas gdy mężowie (i synowie) raczą się herbatką w knajpce. Kobiety wykonują ciężkie prace fizyczne, kobiety zajmują się domem (w tym sprzątaniem i gotowaniem, żeby mężczyźni nie byli głodni, podczas gdy kobieta będzie pracować na poletku). No i oczywiście kobiety zajmują się dziećmi. W trakcie lektury zastanawiałam się z lekką nutką mściwości, co by było, gdyby te malezyjskie kobiety pewnego dnia się zbuntowały. Malezyjskie próżniaki płci męskiej najprawdopodobniej padłyby z głodu, w smrodzie i brudzie.