(fotka z sieci)
A właśnie tak! Wśród Yrs, Arnaldurów i inszych Marinin znalazła się różowiuchna i słitaśna książeczka dla dzieci. Dla dziewczynek, konkretnie. Kupiona w prezencie świątecznym dla około rocznego malucha, któremu mama regularnie czyta bajki. Przyznam szczerze, że opowiadania okazały się tak fajne, że zastanawiałam się przez chwilę, czy ich sobie nie zostawić ;)
