Czytanie Natsuo
Kirino przypomina mi pobyt w ciemnym, zatęchłym miejscu. W
pieczarze o ścianach pokrytych oślizgłą mazią, z grząskim dnem,
w którym można stracić but i sufitem, z którego kapie woda. Kiedy
wychodzisz na zewnątrz, wciąż masz gęsią skórkę na ramionach.
I poczucie, że całe ciało wraz z ubraniem przesiąknęło wilgocią
i fetorem zgnilizny. Trzęsiesz się, mimo że świeci słońce,
niebo jest czyste i słychać śpiew ptaków.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Natsuo Kirino. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Natsuo Kirino. Pokaż wszystkie posty
sobota, 24 sierpnia 2019
sobota, 13 kwietnia 2019
"Prawdziwy świat" Natsuo Kirino
Natsuo Kirino tworzy światy, po których trudno mi się swobodnie poruszać. Poznaję je ze zmarszczonym czołem i ściśniętym sercem, a kiedy je opuszczam, długo siedzę w milczeniu. W głowie kłębi się masa myśli, ale żadnej nie udaje mi się schwytać i sformułować w coś sensownego. "Prawdziwy świat" to moja druga, po "Ostatecznym wyjściu", książka tej autorki. Sięgnęłam po nią, choć nie bez wahania. Długo się zastanawiałam, czy chcę, czy naprawdę chcę znów wejść w tę japońską rzeczywistość, surową, oschłą i zimną, a jednocześnie tak rozdygotaną emocjonalnie. Zbudowaną ze skrajności, zaskakującą czytelnika jak widok mężczyzny w garniturze, który bez skrępowania przegląda w metrze czasopismo pornograficzne. Z kamienną, wręcz znudzoną miną.
piątek, 8 marca 2019
"Ostateczne wyjście" Natsuo Kirino
Dziwna to była lektura... Dzieło Natsuo Kirino to ciężka, mroczna i duszna książka o tym, jak bardzo i w jak różny sposób można mieć beznadziejne życie. Nie wiedziałam, której bohaterce współczuję mocniej: prześlicznej Yayoi, bitej i zdradzanej przez męża hazardzistę, Yoshie, zmagającej się z samotną opieką nad nastoletnią córką i obłożnie chorą teściową, czy Masako, żyjącej w miarę zamożnie (a raczej niebiednie) z mężem i synem, nie tyle razem, co obok, w zimnej i obojętnej komórce społecznej zwanej rodziną. Jest jeszcze jedna bohaterka - Kuniko, antypatyczna, zawistna, pazerna i zwyczajnie głupia, zakompleksiona i jednocześnie pozbawiona samokrytycyzmu. Wobec niej nie byłam w stanie wykrzesać nawet odrobiny sympatii czy współczucia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


