„Choćby
dzieliło nas tysiąc mil, jest nam przeznaczone spotkanie”.
Choćby pochodzili z różnych światów, jedno było biedne i dość
samotne, a drugie opływało w bogactwo i blichtr, miłość pokona
wszystkie przeszkody. Brzmi pięknie, a może zbyt pięknie? Tak, bo
to wyidealizowana historia z cudownej, totalnie nierealnej
rzeczywistości. Jednocześnie to opowieść, którą czyta się z
uśmiechem, bo robi dobrze i ciepło na serduszku. Taka
książka-słodziaczek.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komedia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komedia. Pokaż wszystkie posty
sobota, 10 czerwca 2023
wtorek, 15 września 2020
"Morderców tropimy w czwartki" Richard Osman (zapowiedź)
Troszkę mi się blogowo przysnęło, a na sen zimowy zdecydowanie zbyt wcześnie. Póki nie skończę czytać pewnej książki, wrzucam tu coś, czego wcześniej nie wrzucałam. To zapowiedź komedii kryminalnej, która ukaże się 14 października i którą być może przeczytam. Jeśli wydawnictwo (konkretnie Muza) mi ją wyśle ;) Pozwolę sobie zamieścić opis-gotowca. Bo czemu nie.
Coopers
Chase jest ekskluzywnym ośrodkiem dla seniorów, zbudowanym na
terenie byłego klasztoru. To właśnie tu co tydzień odbywają się
zebrania Czwartkowego Klubu Zbrodni. Jego członkowie to czwórka
pozornie niedobranych przyjaciół: Joyce, była pielęgniarka z
zamiłowaniem do wypieków, Elisabeth, przebojowa staruszka w
przeszłości pracująca dla wywiadu, Ibrahim, były psychiatra
zgłębiający najciemniejsze zakamarki ludzkiego umysłu, oraz Ron,
dawniej aktywista związkowy, ojciec znanego boksera. Przy lampce
wina i talerzyku herbatników omawiają przypadki morderstw, których
nie udało się wyjaśnić policji.
Kiedy
lokalną społecznością wstrząsa wiadomość o śmierci
dewelopera, który ze wspólnikiem planował przebudowę
przyklasztornej kaplicy na apartament, co wiązało się z licznymi
protestami, klub detektywów amatorów wreszcie ma szansę się
wykazać. Czworo z pozoru zwykłych emerytów, których łączy
zamiłowanie do rozwiązywania kryminalnych zagadek, z entuzjazmem
rozpoczyna prywatne śledztwo. I
chociaż zbliżają się do osiemdziesiątki,
to
wciąż stać ich na niejedną sztuczkę, dzięki której mogą
stanąć w szranki z policją.
Niektórzy już wiedzą, że z komedią kryminalną niezbyt mi po drodze. Sięgałam po ten gatunek kilkukrotnie i za każdym razem było to rozczarowanie. Ale ciągle wierzę, że trafię na historię, która będzie zabawna, lecz nie infantylna, z bohaterami śmiesznymi, a nie durnymi. Wciąż mam nadzieję, że gdzieś jest autor, z którym poczuję flow. Będę przerzucać kolejne strony, chichotać i czytać co lepsze fragmenty swojemu chłopu, żeby pośmiał się razem ze mną. I będzie to komedia, a nie jeden z kryminałów Sebastiana Fitzka.
Zaintrygowała mnie ta książka, bo:
- Jacek Galiński pisze na jej temat to, co można wyczytać z powyższego obrazka (planuję w najbliższym czasie poznać Zofię, bo autor przypadł mi do gustu jako człowiek. Jakkolwiek to brzmi)
- brytyjski humor
Brytyjski humor nie jest mi obcy, choć traktuję go ambiwalentnie. "Zgon na pogrzebie" mi się podobał, z kolei Monty Python czasem jest dla mnie za bardzo. Za dużo. O jeden krok za daleko. Ale olłejs luk on de brajt sajt of lajf, tiru riru bardzo szanuję, nołbadi ekspekts de spanisz inkłizyszyn zawsze mnie rozbraja, podobnie jak Morderczy Królik czy Tis But A Scratch. Więc spróbuję i zobaczymy. Ja jestem zainteresowana, a Wy?
środa, 6 listopada 2019
"Cecylio, obudź się!" Dorota Wójcik
Kiedy
zdarza mi się wypracować 200% normy, jestem taka wykończona, że
dostaję głupawki. Miałam tak wczoraj
i sądziłam, że to odpowiedni moment na sięgnięcie po książkę,
której przeczytałam już wcześniej kilka rozdziałów... i
łagodnie mówiąc, nie przypadły mi do gustu. Niestety, nawet
rozmiękczona wielogodzinnym wysiłkiem umysłowym nie byłam w
stanie cieszyć się lekturą „Cecylio, obudź się!”. Ale
ale! Znalazłam kilka plusów i zamieszczam je poniżej:
- książkę bardzo szybko się czyta
- okładka idealnie pasuje do treści
- autorka ma bogaty zasób słownictwa
- to nie jest najgorsza książka, jaką czytałam
I
tu pojawił się kolejny plus:
- udało mi się ją przeczytać na trzeźwo (i nie tylko dlatego, że Żabka była już zamknięta).
sobota, 3 sierpnia 2019
"Oczy uroczne" Marta Kisiel
Zazwyczaj
gdy opowiadasz komuś fabułę książki lub filmu, a ta fabuła
brzmi nie śmiesznie, tylko głupio, to ta książka czy film są
głupie. Zakładam, że w podobny sposób aktorzy przyjmują bądź
odrzucają role. A gdy przy opowiadaniu chichrasz się i ty i
słuchacz, można przyjąć, że historia jest śmieszna.
Przynajmniej dla dwóch osób. Pobawiłam się dziś w lektora i
poczytałam chłopu fragmenty „Oczu urocznych”. Stwierdził, że
głupie, ale kilka razy się roześmiał. Więc...
Marcadores:
czary i magia,
diabeł,
fantastyka,
fantasy,
komedia,
Marta Kisiel,
Polska,
życie jest piękne
piątek, 26 lipca 2019
"Przegwizdane" Aurelie Valognes
- No
nie… po pierwsze, kim ty jesteś? I co robisz w mojej kuchni? I
nie wolno ci tak do mnie mówić! Co to ma być…
- Przyszłam
na obiad! Nie lubię stołówki. Mam na imię Juliette. Będę
zwracała się do pana Ferdinand, tak będzie prościej.
Komu
w tym momencie przypomniało się „Dzień dobry, przyszłam na
obiadek” Gieniusi z „Opium w rosole”, niech prędko podniesie
rękę. Niestety, poza tym skojarzeniem nie miałam równie
ciepłych. Sielskie anielskie obrazki rodem z kuchni Borejków nijak
nie pasują mi do tej opowieści, reklamowanej jako wzruszająca i
pokrzepiająca. Szybko się czyta, wciąga, ale nie mogę powiedzieć,
że się przy niej ubawiłam.
piątek, 8 grudnia 2017
"Drobny kłopot" Mark Haddon
Wśród opinii, jakie na temat powieści Marka Haddona znalazłam w sieci, sporo było sceptycznych, niezadowolonych i kręcących noskiem. Na humor w książce, że wcale nie śmieszny. Na samą książkę, że przegadana. Że dziwna. I że niektóre sceny były fuj, ble i niesmaczne. Tuszę, że niesmak budził opis stosunku dwojga niekoniecznie pięknych i młodych ludzi - obwisłe pośladki, klapnięte piersi, pomarszczone jajka i takie tam. Do scen niesmacznych doszły też zboczone, jak pisali co poniektórzy oburzeni. Domyślam się, że czytelnicze ślepka uraziło zamieszczenie w powieści opisu homoseksualnego aktu. Cóż, życie. Co poniektórym oburzonym zawsze pozostaje bezpieczna klasyka, w której nie ma miejsca na takie zbezeceństwa jak seksy gejoskie.
Marcadores:
cynizm-sarkazm-orgazm,
komedia,
Mark Haddon,
obyczajowe,
rodzinka,
toksyczne relacje
Subskrybuj:
Posty (Atom)





