Na początku był Zachwyt. Rósł z każdą przewróconą stroną, z każdym prostym a jednocześnie zaskakująco błyskotliwym zdaniem. Genialnie napisany tekst, perfekcyjny tłumacz, a do tego buńczuczny feminatyw, od którego odbiją się wszyscy heheszkujący zwolennicy tradycji. Aż się uśmiechnęłam do tej świadkini, która wywoła na niejednym pyszczku kwaśny uśmieszek. W każdym razie czytałam z podziwem i mogłabym cytować co drugie zdanie. A potem skończył się prolog.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czytam pierwszy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czytam pierwszy. Pokaż wszystkie posty
piątek, 17 kwietnia 2020
"Trzy kobiety" Lisa Taddeo
Na początku był Zachwyt. Rósł z każdą przewróconą stroną, z każdym prostym a jednocześnie zaskakująco błyskotliwym zdaniem. Genialnie napisany tekst, perfekcyjny tłumacz, a do tego buńczuczny feminatyw, od którego odbiją się wszyscy heheszkujący zwolennicy tradycji. Aż się uśmiechnęłam do tej świadkini, która wywoła na niejednym pyszczku kwaśny uśmieszek. W każdym razie czytałam z podziwem i mogłabym cytować co drugie zdanie. A potem skończył się prolog.
piątek, 5 kwietnia 2019
"Gdybyś tylko wiedziała" Hannah Beckerman
Jaka to piękna, mądra książka... Mam problem, żeby opisać jej fabułę tak, by nie zdradzić zbyt wiele. Wystarczy jedno niepotrzebne zdanie, jedna informacja więcej i już napiszę za dużo. Więc może tak: „Gdybyś tylko wiedziała” to opowieść o poczuciu winy dręczącym trzy kobiety, matkę i jej córki. Wyrzuty sumienia zżerają je od środka i zatruwają duszę, kładąc się ponurym cieniem na całym ich życiu. Każda z nich uważa, że jest winna tragedii, która wydarzyła się przed wieloma laty. Przeszłość ciąży im podwójnie, bo czują, że nie mogą się z nikim nią podzielić. Muszą milczeć. Dla dobra rodziny. Rodziny, która prawie trzy dekady temu rozpadła się z trzaskiem, a jej członków rozdzieliła cisza pełna bólu. I nienawiści.
środa, 27 marca 2019
"Prosty układ" K.A. Figaro (recenzja przedpremierowa)
Jak
tupet i bezczelność są dziś często mylone ze szczerością i
bezpośredniością, tak pożądanie w erotykach bywa mylone z
miłością, a toksyczna znajomość – z pełnym pasji związkiem.
Przybywa książek o relacjach, które mają być płomienne, a są
wyniszczające i bohaterów, którzy nie potrafią stworzyć
normalnego związku, tylko wzajemnie się ranią. Tak jakby namiętny
związek nie mógł być związkiem zwyczajnym, bez bólu i łez, bez
zerwań i powrotów. Albo kochamy i cierpimy, albo jest nudno,
a motylki leżą na parapecie nóżkami do góry. Szkoda, że erotyk,
który dziś recenzuję, wpisuje się w ten trend...
Subskrybuj:
Posty (Atom)


