Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Erica Bauermeister. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Erica Bauermeister. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 grudnia 2021

"Radość dla początkujących... i przyjaźń dla zaawansowanych" Erica Bauermeister

Jak tam świętowanie? W moim przypadku celebracja zimowego przesilenia oznaczała spanie do południa i oglądanie filmów. Przewinęło się zarówno odświeżanie sagi „Millennium”, jak i głupiutka, ale całkiem sympatyczna komedia romantyczna „Holiday” z 2006 roku (oglądana w pojedynkę, bo wszystko ma swoje granice). Plany czytelnicze nie udały się nawet w 1%. No nic, jutro też jest dzień. Skoro niczego nie przeczytałam, nie ma nowej recenzji. Wrzucam zatem starą, sprzed 4 lat. To jedna z tych książek, które zostaną ze mną na zawsze. Kiedyś przeczytam ją ponownie, bo wspomnienia z lektury mam wyjątkowo miłe.

poniedziałek, 24 września 2018

"Szkoła niezbędnych składników" Erica Bauermeister


Nie przepadam za kuchnią indyjską. Albo inaczej, nie przepadam za kuchnią indyjską serwowaną w polskich restauracjach. Wciąż szukam, ale nie znalazłam jeszcze czegoś, co by mi zasmakowało. Ciągle natrafiam na potrawy mdłe, a jednocześnie ostre - kilka różnych smaków, które nie tworzą spójnej całości. Zupełnie inaczej jest z tą książką. "Szkoła niezbędnych składników" cudownie pachnie! Spowija ją kusząca, stymulująca ślinotok mieszanina aromatów, które przepięknie ze sobą współgrają. Wszystko tu do siebie pasuje, a każdy element jest istotną częścią kompozycji.