Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura faktu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura faktu. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 listopada 2022

"GOPR. Na każde wezwanie" Wojciech Fusek, Jerzy Porębski

„Trzymają Państwo w rękach pierwszą skierowaną do szerokiego grona odbiorców książkę opisującą siedemdziesiąt lat funkcjonowania naszego Pogotowia. (…) Książka ta nie jest jednak kroniką wypadków, chociaż autorzy wiele z nich przywołują, zarówno głośnych, jak i tych mniej znanych, ale trafnie opisujących specyfikę naszych działań. (…) Choć autorzy przywołują wiele ważnych dla Pogotowia nazwisk i wydarzeń, tej książki nie można nazwać biograficzną czy naukową. (…) Wreszcie ta książka nie jest poradnikiem, jak się w górach zachowywać. (…) O czym zatem jest ta książka? Odpowiedź jest prosta.

sobota, 4 czerwca 2022

"Okrutna jak Polka" Paulina Młynarska

„Wiem, jaką drogę musiałam przebyć, aby pokonać w sobie stare wzorce. Wpojone mi od zawsze, zapisane w moim kobiecym DNA poczucie wstydu, niższości, winy, bycia „nie w porządku”. Utajoną niechęć do samej siebie i do innych kobiet, podejrzliwość wobec własnej seksualności, a także służalczość i lękliwość wobec męskiej hierarchii. Oraz „pilnowanie” innych kobiet, czyli pakowanie się ze swoim pouczeniem moralnym w ich prywatne wybory, ocenianie ich, szukanie w nich winy, gdy skarżyły się na niesprawiedliwość, mówienie „ja bym” i wiedzenie lepiej, co w danej sytuacji należałoby zrobić. I jeszcze tę lepką satysfakcję, gdy się okazywało, że facet wybrał, pochwalił, skomplementował właśnie mnie, a nie ją”.

sobota, 15 lutego 2020

"Zakonnice odchodzą po cichu" Marta Abramowicz


„Zakony psują dobrych ludzi, idealistów, którzy chcą czegoś więcej. Jesteś zachęcana, by ślepo wierzyć, nawet jeśli się nie zgadzasz. Czarne jest białe, białe czarne. Masz to przyjąć w imię ślepego posłuszeństwa. Ja tak robiłam. To był gwałt na umyśle”.

Kiedy sięgałam po „Zakonnice odchodzą po cichu”, niby wiedziałam, co mnie czeka, ale i tak ciśnienie podnosiło mi się z każdą przewróconą kartką. Na ledwo dwustu stronach autorka zgromadziła masę danych na temat, który wcześniej niewielu miało odwagę poruszyć: życie w żeńskim zakonie – i po nim. Trudno stwierdzić, który etap był trudniejszy do zbadania, wiadomo jedynie, że to tabu. Byłym zakonnicom nie wolno brakuje czasu, żeby o tym rozmawiać. Matki przełożone patrzą surowo i odradzają pisanie, bo „nic dobrego z tego nie wyniknie”. Bracia, którzy zgodzili się wypowiedzieć, proszą, żeby nie podawać nazwy ich zakonu.