Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dobra książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dobra książka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 października 2023

"Sekretne życie drzew" Peter Wohlleben

 „Początek prześladowań wygląda całkiem niewinnie – oto sójka zagrzebuje bukowy orzeszek u stóp potężnego dębu. Ptak zakłada mnóstwo takich spiżarni, więc nikt bukwi nie niepokoi i może na wiosnę wykiełkować. Bardzo powoli rośnie sobie po cichutku przez wiele dziesiątków lat. (…) Jednak to, co nad ziemią wygląda idyllicznie, pod ziemią okazuje się początkiem walki na śmierć i życie.”

sobota, 30 kwietnia 2022

"Spacerujący z książkami" Carsten Henn

Rozumiał ludzi, którzy zbierają książki, tak jak inni znaczki pocztowe. Którzy chętnie przesuwają wzrokiem po ich grzbietach, bo w książkach mieszkają inni ludzie, z którymi czują pewną więź - a to dlatego, że dzielą te same losy. Albo chętnie by je dzielili. Którzy otaczają się książkami, jakby były ich dobrymi przyjaciółmi, z którymi wynajmują wspólne mieszkanie”.

niedziela, 26 grudnia 2021

"Radość dla początkujących... i przyjaźń dla zaawansowanych" Erica Bauermeister

Jak tam świętowanie? W moim przypadku celebracja zimowego przesilenia oznaczała spanie do południa i oglądanie filmów. Przewinęło się zarówno odświeżanie sagi „Millennium”, jak i głupiutka, ale całkiem sympatyczna komedia romantyczna „Holiday” z 2006 roku (oglądana w pojedynkę, bo wszystko ma swoje granice). Plany czytelnicze nie udały się nawet w 1%. No nic, jutro też jest dzień. Skoro niczego nie przeczytałam, nie ma nowej recenzji. Wrzucam zatem starą, sprzed 4 lat. To jedna z tych książek, które zostaną ze mną na zawsze. Kiedyś przeczytam ją ponownie, bo wspomnienia z lektury mam wyjątkowo miłe.

niedziela, 9 września 2018

"Smażone zielone pomidory" Fannie Flagg


Jedna z moich bliskich koleżanek pierwszy raz obejrzała "Kevina samego w domu" w okolicach 2004 czy 2005 roku, czyli w czasach, kiedy tzw. wszyscy dostawali wysypki na samą myśl o kolejnych świętach z nim. Ja miałam tak ze "Smażonymi zielonymi pomidorami". Ci tzw. wszyscy już je dawno przeczytali, a jeśli nie przeczytali, to obejrzeli ekranizację, kiedy ja nie znałam ani jednego ani drugiego. W końcu nadszedł czas i na mnie. I wiecie co? Cudownie było przekonać się, że tyle lat czekało na mnie coś wspaniałego, coś, przy czym wielokrotnie się uśmiechałam, co napełniło mnie tyloma emocjami i o czym ciągle myślę. Aż szkoda, że już przeczytałam tę książkę i nie mogę przeżyć tego wszystkiego ponownie po raz pierwszy. 

niedziela, 27 maja 2018

"Listy miłości" Maria Nurowska

Czasem nachodzi mnie refleksja, że współcześni (nie tylko polscy) pisarze nie mają już takiej łatwości operowania słowem jak ci starsi wiekiem i stażem, przez co tworzą powieści grubsze. Nie potrafią zawrzeć myśli w jednym czy dwóch zdaniach - zabiera im to pół strony bądź więcej. Czy to źle? Niekoniecznie, po prostu czasem mi żal. I nie chodzi mi tu o geniusz zamykania całej historii w jednym zdaniu jak u Hemingwaya ("Na sprzedaż: dziecięce buciki, nigdy nienoszone"), tylko o lekkość słowa, giętkość, zwięzłość. Nieczęsto ją dziś widuję.

Refleksja naszła mnie kolejny raz po lekturze "Listów miłości" Marii Nurowskiej. Przeczytałam je w niedzielny poranek na balkonie. Skończyłam, nim ostatnia smuga słońca opuściła płytki (północna strona bloku) i nie mogłam już wygrzewać się na nich jak jaszczurka. Odłożyłam książkę, usłyszałam: "No i jak?" Westchnęłam i odpowiedziałam: "Nie wiem co mam o niej myśleć". Ledwo ponad 200 stron, a tak zmusza do dumania nad historią, męczy i nie daje spokoju.

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

"Pani Kimble" Jennifer Haigh


Wróciłam zmęczona do domu z myślą, że zjem cokolwiek i mknę pod kołdrę. Zabrałam ze sobą książkę, która czekała na swoją kolej na półce chyba z pół roku. Oczy same mi się zamykały, ale zaczęłam czytać (żeby dobić się już do końca) i... nie mogłam się od niej oderwać. Wciągnęła mnie już od pierwszej strony jak dobry kryminał, a miała być przecież "zwykłą" obyczajówką. Gdyby nie zmęczenie, skończyłabym ją późno w nocy. Była pierwszą rzeczą, po którą sięgnęłam, kiedy tylko otworzyłam oczy następnego dnia. Taka to była zwykła obyczajówka.