Trafiła
do mnie pięknie wydana książka o pandzie, która pomogła pewnemu
chłopcu odzyskać mowę. Panda była brzydka i śmierdząca, nazywano ją skunksem, szczurem albo fretką z parchem. A chłopiec mógł mówić, ale z pewnych powodów nie chciał. Nie o
to jednak tu chodzi. James
Gould-Bourn ukończył
półroczny kurs kreatywnego pisania, aby móc opowiedzieć
czytelnikom słodko-gorzką historię o stracie i
żałobie, a także o naprawianiu relacji między ojcem i synem.
Uważam, że mu wyszło, choć zrobił to w specyficzny sposób.
