W ramach poszukiwań światów alternatywnych, w których wszystko zawsze dobrze się układa, wróciłam ostatnio do filmu „K-PAX”. Później, siłą rozpędu, zaczytałam się w kolejnych tomach (zekranizowano tylko pierwszy). W międzyczasie dowiedziałam się o rychłej premierze debiutu ciepło przyjętego za granicą. A konkretnie książki o dziewczynce, która pewnego dnia zjawiła się przed domem ornitolożki po przejściach. Bosa, brudna, posiniaczona i głodna, stanowczo twierdziła, że nie jest człowiekiem, tylko przybyszem z gwiazd. Czy można się dziwić, że bardzo, ale to bardzo chciałam poznać tę historię?