„Mój
piękny Panie, raz zobaczony w Technicolorze, piszę do Pana
ostatni list...” Od
razu skojarzyła mi się z tą książką piosenka często wybierana
na pierwszy taniec przez młodych, którzy najwyraźniej nie słuchali
jej zbyt uważnie. „Zielone
jabłuszko” to
w dużej mierze pamiętnik, a raczej listy bohaterki, Ani Kropelki,
do wokalisty Kajagoogoo. Mieszkanka bajklandii, jak enigmatycznie
nazywa swoje miasteczko, w niewysłanej korespondencji zwierza się
Limahlowi, zdradza idolowi swoje smutki. Czuje się
samotna, tęskni za mamą, która wyjechała w
poszukiwaniu lepszego życia i najwyraźniej je znalazła. Miała
wrócić przed Wigilią, ale zamiast niej pojawiają się kolejne,
coraz rzadsze paczki.