Jak
tupet i bezczelność są dziś często mylone ze szczerością i
bezpośredniością, tak pożądanie w erotykach bywa mylone z
miłością, a toksyczna znajomość – z pełnym pasji związkiem.
Przybywa książek o relacjach, które mają być płomienne, a są
wyniszczające i bohaterów, którzy nie potrafią stworzyć
normalnego związku, tylko wzajemnie się ranią. Tak jakby namiętny
związek nie mógł być związkiem zwyczajnym, bez bólu i łez, bez
zerwań i powrotów. Albo kochamy i cierpimy, albo jest nudno,
a motylki leżą na parapecie nóżkami do góry. Szkoda, że erotyk,
który dziś recenzuję, wpisuje się w ten trend...
