Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BDSM. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BDSM. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 marca 2025

"Sovereign" Raya Morris Edwards


– Czy będziesz moim zwierzaczkiem? – pyta.
Kiwam głową, czując suchość w ustach.
– Mów do mnie, gdy zadaję pytanie – przypomina mi. – Czy będziesz moim małym, brudnym zwierzakiem i pozwolisz mi doprowadzić swoją p*zdę do ruiny?
– Tak, panie – mówię, z trudem łapiąc powietrze. – Już dla nikogo innego się nie nadam.

Dark cowboy romance BDSM z dużą różnicą wieku – to nie miało szansy mi się spodobać. Czemu się zgłosiłam? Z ciekawości. Gdyby książka była napisana dobrze, oceniłabym ją pozytywnie, mimo niechęci do age gap i relacji uległa – dominujący. Tyle że „Sovereign” wypalił mi w mózgu sporo pikseli. Zdiagnozowałam u siebie zespół Tourette'a, bruksizm i przyspieszoną menopauzę. Zadręczałam otoczenie cytatami, żeby nie cierpieć w samotności. Dzieliłam się frustracją, a teraz, po skończeniu, czuję się jak koń po westernie. Oni pewnie też.

czwartek, 24 sierpnia 2023

"Cherub" Przemysław Piotrowski

 

Rozebrałaś się do magazynu dla facetów? – Jego ton stał się bardziej szorstki.

Dostałam propozycję. To miała być niespodzianka. Myślałam, że się ucieszysz.

I nie zapytałaś mnie o zdanie?

(Na mojej twarzy pojawia się mindfuck.)

Dwadzieścia tysięcy? Ty naprawdę myślisz, że pozwoliłbym ci się rozebrać dla marnych dwudziestu koła? Żebyś świeciła gołym tyłkiem przed całym krajem?

(Mindfuck powiększa się do tego stopnia, że kolejna kartka musi odczekać swoje, zanim zostanie przerzucona. O tempora, o mores, o samczość!)

sobota, 28 sierpnia 2021

"Klatka dla niewinnych" Katarzyna Bonda

 

  • Ciekawa historia pełna zwrotów akcji? Jest.
  • Porządny research? Jest.
  • Poprawny, bogaty język? Jest.
  • Co zatem nie zagrało?

Nieskromnie przyznam, że uważam się za osobę oczytaną, choć nie pochłaniam już książek w takim tempie, a z pewnością nie w takiej liczbie jak w szkole średniej czy na studiach. Zwyczajnie brak mi na to czasu. Nie miewam problemów z rozumieniem tekstu ani ze skupieniem się na czytaniu. Uwielbiam Yrsę Sigurdardottir, która wymaga od czytelnika pełnej uwagi i zaangażowania. Najnowsze dzieło Katarzyny Bondy również nie sprawiło mi trudności. Niemniej przy Yrsie zdarzało mi się zarwać noc, aby poznać zakończenie, a „Klatkę dla niewinnych” odkładałam wiele razy. Gdzie tkwi problem?