Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryszard Ćwirlej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryszard Ćwirlej. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 listopada 2021

„Mordercza rozgrywka” Ryszard Ćwirlej

– No co tu się nawyrabiało? – zapytał Teofila, zasiadając na fotelu po drugiej stronie stolika.
– Zabili jakąś babkę na dancingu – wyjaśnił Olkiewicz.
– Kto ją zabił? – zapytał z nadzieją w głosie Piotrowski.
– Morderca chyba. Ale kto dokładnie, to ja nie wiem, bo nie wiedziałem, gdyż akurat byłem zajęty.

sobota, 18 lipca 2020

"Jedyne wyjście" Ryszard Ćwirlej

„Ile dałbym, by zapomnieć cię,
Wszystkie chwile te, które są na nie,
Bo chcę (bo chcę) nie myśleć o tym już,
Zdmuchnąć wszystkie wspomnienia niczym zaległy kurz”.

Nie jestem ostatnio w zbyt optymistycznym nastroju, ale mimo wszystko spróbuję podejść do tematu z optymizmem. Mam gorącą nadzieję, że „Jedyne wyjście” to moje największe rozczarowanie 2020 roku i już do grudnia nie będę mieć (nie)przyjemności obcowania z równie nudną książką. Męczyłam ją ponad miesiąc, czytając na raty – włącznie z metodą kibelkową – żeby wreszcie skończyć i mieć z głowy. Straciłam na nią czas, w którym spokojnie przeczytałabym ze trzy inne.