Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Japonia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Japonia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 kwietnia 2026

"Wszystko, czego szukasz, znajdziesz w bibliotece" Michiko Aoyama

Wszystkie wrażenia z lektury mogłabym zamknąć w jednym zdaniu: „Ta książka była milutka”. Milutka jak dobrze wychowany człowiek, z którym przyjemnie się rozmawia, ale do konwersacji dość szybko wkrada się nuda. Gadu gadu, jeden temat, drugi temat, a w międzyczasie dyskretnie zerkamy na zegarek. Ta książka była milutka, a ja przeczytałam ją z uprzejmości – jakbym wewnętrznie czuła, że porzucenie w trakcie sprawi jej przykrość. Nie pytajcie.

piątek, 6 lutego 2026

"Podejrzany X. Pochodna zbrodni" Keigo Higashino

Zbrodnia to niesłychana,

Pani zabija pana.”

Wydawać by się mogło, że w dużym skrócie i w jeszcze większym uproszczeniu o tym właśnie opowiada „Podejrzany X”. Tymczasem nie do końca, bo zbrodnia może mieć drugie dno, a zabójca – dwa oblicza. Brzmi tajemniczo? I prawidłowo, gdyż sporo tu łamigłówek. Początkowo czytamy tylko po to, żeby zobaczyć, kiedy detektywi wpadną na właściwy trop. Przecież my znamy już fakty, prawda? Prawda?

czwartek, 3 lipca 2025

"Zła wola" Keigo Higashino

Był to jeden z tych dni, które zdarzają się ledwie parę razy w życiu. Mimo że wydarzyła się tragedia, z jakiegoś powodu nie chciałem się jeszcze kłaść (...). Wtedy zaświtała mi w głowie pewna myśl. Muszę opisać to doświadczenie. Własnoręcznie przelać na papier dramatyczne wydarzenia związane ze śmiercią przyjaciela”.

poniedziałek, 1 kwietnia 2024

"Grobowa cisza, żałobny zgiełk" Yōko Ogawa


Podczas czytania literatury japońskiej zawsze towarzyszy mi to samo przedziwne uczucie. Tylko przy niej, przy żadnej innej. To smutek, melancholia, wrażenie, że czytam o czymś, co było tak dawno, że przeminęło już wszystko, nawet emocje. To poczucie wyobcowania i totalnego niezrozumienia bohaterów, bardzo niekomfortowe i uciskające. Na ostatniej stronie łapię się na myśli, że (znowu) nie polubiłam żadnej z poznanych osób. Z żadną nie chciałabym porozmawiać dłużej niż kilka minut, a na pewno nie umówiłabym się na kawę. Nie wiem, czy to kwestia różnic kulturowych, czy chodzi o coś jeszcze.

wtorek, 10 listopada 2020

"Pierwsza osoba liczby pojedynczej" Haruki Murakami (recenzja przedpremierowa)


Czuję się jak prostacki namiestnik Gondoru, który podczas śpiewu Peregrina żarł tak, że odechciewało się jeść do końca dnia. Odrywał mięso wielkimi kęsami, ciekło mu po brodzie, ale już sięgał po następne kawały paluchami kapiącymi od tłuszczu. Czuję się też jak mężczyźni ze starego filmiku, przypatrujący się w skupieniu wieszakowi w galerii sztuki nowoczesnej. W pewnej chwili do wieszaka podchodzi inny gość, ściąga z wieszaka płaszcz i wychodzi. Bo to był wieszak.

sobota, 24 sierpnia 2019

"Groteska" Natsuo Kirino


Czytanie Natsuo Kirino przypomina mi pobyt w ciemnym, zatęchłym miejscu. W pieczarze o ścianach pokrytych oślizgłą mazią, z grząskim dnem, w którym można stracić but i sufitem, z którego kapie woda. Kiedy wychodzisz na zewnątrz, wciąż masz gęsią skórkę na ramionach. I poczucie, że całe ciało wraz z ubraniem przesiąknęło wilgocią i fetorem zgnilizny. Trzęsiesz się, mimo że świeci słońce, niebo jest czyste i słychać śpiew ptaków.

sobota, 13 kwietnia 2019

"Prawdziwy świat" Natsuo Kirino


Natsuo Kirino tworzy światy, po których trudno mi się swobodnie poruszać. Poznaję je ze zmarszczonym czołem i ściśniętym sercem, a kiedy je opuszczam, długo siedzę w milczeniu. W głowie kłębi się masa myśli, ale żadnej nie udaje mi się schwytać i sformułować w coś sensownego. "Prawdziwy świat" to moja druga, po "Ostatecznym wyjściu", książka tej autorki. Sięgnęłam po nią, choć nie bez wahania. Długo się zastanawiałam, czy chcę, czy naprawdę chcę znów wejść w tę japońską rzeczywistość, surową, oschłą i zimną, a jednocześnie tak rozdygotaną emocjonalnie. Zbudowaną ze skrajności, zaskakującą czytelnika jak widok mężczyzny w garniturze, który bez skrępowania przegląda w metrze czasopismo pornograficzne. Z kamienną, wręcz znudzoną miną.

piątek, 8 marca 2019

"Ostateczne wyjście" Natsuo Kirino


Dziwna to była lektura... Dzieło Natsuo Kirino to ciężka, mroczna i duszna książka o tym, jak bardzo i w jak różny sposób można mieć beznadziejne życie. Nie wiedziałam, której bohaterce współczuję mocniej: prześlicznej Yayoi, bitej i zdradzanej przez męża hazardzistę, Yoshie, zmagającej się z samotną opieką nad nastoletnią córką i obłożnie chorą teściową, czy Masako, żyjącej w miarę zamożnie (a raczej niebiednie) z mężem i synem, nie tyle razem, co obok, w zimnej i obojętnej komórce społecznej zwanej rodziną. Jest jeszcze jedna bohaterka - Kuniko, antypatyczna, zawistna, pazerna i zwyczajnie głupia, zakompleksiona i jednocześnie pozbawiona samokrytycyzmu. Wobec niej nie byłam w stanie wykrzesać nawet odrobiny sympatii czy współczucia.

niedziela, 11 listopada 2018

"Rozświetlone akwaria" Sophie Bassignac

Z tą książką było dziwnie. Czytałam ją, odkładałam (bo inne zajęcia), później znów brałam do ręki i po przeczytaniu paru kartek ponownie odkładałam. Właściwie była nudna - niespełna 200-stronicowa historia kobiety, która poznaje sąsiada. Mimo to coś mnie do niej ciągnęło i tak trochę na raty, trochę przy okazji ją skończyłam.

Jak widnieje z tyłu okładki, debiutancka powieść Sophie Bassignac to "błyskotliwa wariacja na temat Okna na podwórze Hitchcocka". I faktycznie, czuć ten klimat, nie tylko przez podobieństwo miejsca akcji. Przy czytaniu ciągle miałam przed oczami to konkretne hitchcockowskie (?) podwórze, na które wyglądały okna wszystkich mieszkań. W "Rozświetlonych akwariach" trudno o tajemnice, bo głosy niosą się po ścianach. Rodzinnym kłótniom towarzyszy milczenie sąsiadów, a czasem wymowne zatrzaśnięcie czyjegoś okna.

niedziela, 15 października 2017

"Japońska parasolka" Rani Manicka


"Dziewczynka, pomyślał ze zdziwieniem, zanim jeszcze akuszerka obwieściła ten fakt szorstkim głosem i zanim noworodek rozpłakał się na dobre. Szybko, by nie okazać radości, na którą w skrytości ducha liczył, zakrył tackę z białym cukrem, którą ofiarowałby kapłanowi, gdyby dziecko było chłopcem, i wyciągnął w jego stronę tackę z cukrem palmowym".

"Japońska parasolka" przenosi nas do Malezji w I połowie XX wieku, w czasy, w których kobiety pracują w pocie czoła na poletkach, podczas gdy mężowie (i synowie) raczą się herbatką w knajpce. Kobiety wykonują ciężkie prace fizyczne, kobiety zajmują się domem (w tym sprzątaniem i gotowaniem, żeby mężczyźni nie byli głodni, podczas gdy kobieta będzie pracować na poletku). No i oczywiście kobiety zajmują się dziećmi. W trakcie lektury zastanawiałam się z lekką nutką mściwości, co by było, gdyby te malezyjskie kobiety pewnego dnia się zbuntowały. Malezyjskie próżniaki płci męskiej najprawdopodobniej padłyby z głodu, w smrodzie i brudzie.

wtorek, 3 października 2017

"Kaiken" Jean-Christophe Grangé


To moje pierwsze spotkanie z tym pisarzem, wcześniej miałam tylko okazję poznać adaptację jego książki - "Purpurowe rzeki". Mimo że uważam ją za bardzo dobrą produkcję, w trakcie oglądania czułam się niekomfortowo. Film był taki... brudny i ciemny. Może nawet nie tyle sam film, co pokazane w nim zbrodnie. Podczas czytania "Kaiken" czułam się tak samo, i to praktycznie od pierwszych stron, kiedy wraz z Passanem, głównym bohaterem, przemierzałam ulice Paryża. Mroczne, pełne zła i przemocy, na którą rozsądnie przymknąć oczy. Mimo faktu, że jest się policjantem.