W dzieciństwie lubiłam mitologię. Zaczytywałam się w przygodach herosów, ale już wtedy irytowało mnie jedno – postępowanie Zeusa. Innych bogów też, żeby nie było, ale jego zapamiętałam najbardziej. Nie mogłam zrozumieć, czemu nie jest potępiany za liczne zdrady, czemu otwarcie/bezczelnie tłumaczy się małżonce, że musi, bo płodzi bogów. No wybaczcie, ja bym tego nie kupiła i już wtedy kibicowałam Herze.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą matriarchat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą matriarchat. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 30 marca 2026
poniedziałek, 10 lutego 2025
"11%" Maren Uthaug
Masturbacja, menstruacja, hemoglobina, taka sytuacja. Jeśli zagadnienia typu szeroko rozumiana seksualność czy cielesność (w tym okres i menopauza) wprawiają was w zażenowanie, darujcie sobie lekturę. „11%” nie bierze jeńców. Będziecie kiwać się w kącie, ewentualnie poczujecie niesmak i konsternację. Zabraknie jedynie wachlarza, żeby ostentacyjnie wachlować nim spocone z wrażenia policzki.
Marcadores:
ArtRage,
dystopia,
egzemplarz recenzencki,
literatura piękna,
Maren Uthaug,
matriarchat
Subskrybuj:
Posty (Atom)

