Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zjawiska nadprzyrodzone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zjawiska nadprzyrodzone. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 marca 2025

"Cud Miód Malina" Aneta Jadowska


Znalazłam w bibliotece zbiór opowiadań autorki, która przekonała mnie do siebie Dorą Wilk, a wcześniej Magdą Garstką. Zbiór cudnie wydany, z okładką, do której same wyciągnęły mi się ręce. Przeczytałam opis i stwierdziłam, że musi mi się spodobać. Miało być ciepło, puchato i z girl power. Miało być z pazurem, skoro w recenzjach pojawił się zarzut, że to feministyczny bełkot. Miało być pięknie, a wyszło, jak wyszło.

niedziela, 25 września 2022

"Carrie" Stephen King

„To dlatego wszyscy zaczęli się śmiać. Nie mogliśmy się powstrzymać. To była jedna z tych sytuacji, kiedy człowiek albo się śmieje, albo dostaje obłędu. Carrie od tak dawna była pośmiewiskiem, dlatego wszyscy czuliśmy, że dziś wieczór uczestniczymy w czymś specjalnym. Widzieliśmy, jak nieszczęśliwa, pogardzana istota staje się na powrót człowiekiem, i ja przynajmniej dziękowałam za to Bogu. A potem stało się to. Ta okropność”.

Carrie, pierwsze dziecko Stephena Kinga. Brzydkie kaczątko niekochane przez ojca. Tonące w kompleksach, wyszydzane, gnębione na dziesiątki sposobów. Ta najchudsza, najbardziej oskubana kurka zepchnięta na dół hierarchii i z zapałem dziobana przez pozostałe; budząca chęć gnębienia samym swoim istnieniem. Wiele takich nastoletnich Carrie przekracza próg szkoły z karabinem w ręku, żeby zemścić się za lata upokorzeń. W wielu młodych ludziach pewnego dnia coś pęka. Stwierdzają, że nie wytrzymają ani jednej drwiny więcej, ani jednego szyderczego śmiechu. W przypadku Carrie ten moment miał miejsce na szkolnym balu. Zapisał się w historii Chamberlain jako Noc Zagłady.

poniedziałek, 16 listopada 2020

"W cieniu zła" Alex North


One, two, Freddy's coming for you
Three, four, better lock your door
Five, six, grab your crucifix
Seven, eight, gonna stay up late
Nine, ten, never sleep again

Ubiegłoroczny „Szeptacz” pozamiatał polskim rynkiem wydawniczym, a na pewno Instagramem i blogami książkowymi. Po premierze kurz nieco opadł, do pełnych zachwytów recenzji blogerek dołączyły bardziej stonowane, tzw. zwykłych czytelników. Ale wciąż byłam ciekawa – i zarazem sceptyczna, jak przy większości głośnych kampanii reklamowych. Jedyna wyliczanka, która w dzieciństwie jeżyła mi włos na głowie, to ta o Freddym. Dziś pan w czerwono-czarnym sweterku, drapiący po ścianach żelaznymi pazurami, tylko bawi, ale urodzeni w latach 80. mieli srogie koszmary z nim w roli głównej.