Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Louise Candlish. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Louise Candlish. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 stycznia 2022

"Ostatnie piętro" Louise Candlish

Musiałam się skupić, aby sobie przypomnieć, kiedy ostatnio książka wciągnęła mnie tak mocno. I co to było. Zaczęłam czytać po pracy i metodą „jeszcze jednego rozdziału” dobiłam do 3:30. Jako że w pewnym wieku lepiej nie zarywać nocek, skończyłam następnego dnia i zadowolona odłożyłam egzemplarz. Owo zadowolenie miało dwa źródła: poznałam odpowiedzi (poprawnie wytypowałam rozwiązanie jednego wątku), do tego całość bardzo mi się podobała.

Mieliśmy ogromnego pecha, że nasza ścieżka i ścieżka tego chłopaka się skrzyżowały”.

W tej książce nie ma zbyt wielu uścisków i pocałunków. Tak, niestety, jest, gdy pisze się o nienawiści”.

niedziela, 24 stycznia 2021

"Tuż za ścianą" Louise Candlish

Cyklicznie robię czystki na FB, ale zawsze należę przynajmniej do kilku grup. Próbka badawcza może i marna, ale i tak stawiam tezę, że najbardziej zawistne osoby siedzą w grupach o urządzaniu wnętrz i ogrodów. Co rusz bulgocze tam jak w kociołku, bo ktoś pyta o radę, czym odgrodzić się od sąsiadów. Czasem państwo przyjeżdżają z miasta i zdziwieni, że mają kury za płotem, ale nierzadko trafi się sąsiad z piekła rodem. Złośliwy, bo tak. Najwyraźniej niektórzy odbierają te wątki osobiście, a w opisywanym sąsiedzie widzą siebie. Typ podlał ci tuje randapem? Może przez przypadek. Strzela z wiatrówki do twoich kotów? Porozmawiaj z nim, może jest samotny. Wyzywa cię przez siatkę? Zaproś go na wódkę, z sąsiadem trzeba żyć w zgodzie. Ktoś opisuje problem nadający się do zgłoszenia na policję (lub do wręczenia komuś złotej monety)? „Ech, jacy ci ludzie dziś kłótliwi... Jak dobrze, że ja mam cudownych sąsiadów!” Ciekawe, co tacy by rzekli, gdyby przyszło im zamieszkać na Lowland Way.

piątek, 1 maja 2020

"Na progu zła" Louise Candlish


Powieść Louise Candlish to hipnotyzujący thriller psychologiczny o ludziach ogarniętych obsesją posiadania”.

Halo halo! Prze państwa, czy my lecimy tym samym samolotem? Wygląda na to, że w moje ręce trafił kolejny tytuł, który reklamowano jako groźnie ryczącego lwa, a okazał się puchatą kicią. Zacznijmy od tego, że najnowsze dzieło Louise Candlish nie dołączyło do grona książek, które zmusiły mnie do zarwania nocy, czy nie pozwoliły się oderwać aż do ostatniej strony. Czytało się miło i szybko, ale z powodu prostego języka, nie elektryzującej fabuły. Jako obyczajówka ta powieść jest świetna, ale jako thriller w ogóle jej nie kupuję.