Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzinka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzinka. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 stycznia 2018

"Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta" W. Bruce Cameron

Wydawać by się mogło, że to jedna z tych słodkich świątecznych książek, w których miłość rośnie wokół nas, a w dalszym tle uroczo migają choinkowe światełka. Jeśli pojawia się jakiś problem, to jest na tyle drobny, żeby nie zakłócić na dłużej atmosfery, a i tak wstawia się go głównie po to, żeby koniec powieści mógł być jeszcze bardziej radosny i ku pokrzepieniu serc. A kiedy dodamy do tego...


to zachodzi ryzyko, że lektura książki może grozić nagłym atakiem cukrzycy. Z "Psiego najlepszego..." trochę tak jest. Gdyby była filmem, to z pewnością  klasycznym amerykańskim familijnym. Takim, który ogląda się w samym środku świąt w pięknie przystrojonym salonie, z golden retrieverem leżącym u stóp. Ale to książka, pisana trochę niepoważnie, by nie rzec: infantylnie. Jest idealna dla kogoś, kto marzy o tym, żeby wytarzać się w szczeniaczkach. Co jakiś czas jednak spod tego lukru wyłania się nuta goryczy.

piątek, 8 grudnia 2017

"Drobny kłopot" Mark Haddon


Wśród opinii, jakie na temat powieści Marka Haddona znalazłam w sieci, sporo było sceptycznych, niezadowolonych i kręcących noskiem. Na humor w książce, że wcale nie śmieszny. Na samą książkę, że przegadana. Że dziwna. I że niektóre sceny były fuj, ble i niesmaczne. Tuszę, że niesmak budził opis stosunku dwojga niekoniecznie pięknych i młodych ludzi - obwisłe pośladki, klapnięte piersi, pomarszczone jajka i takie tam. Do scen niesmacznych doszły też zboczone, jak pisali co poniektórzy oburzeni. Domyślam się, że czytelnicze ślepka uraziło zamieszczenie w powieści opisu homoseksualnego aktu. Cóż, życie. Co poniektórym oburzonym zawsze pozostaje bezpieczna klasyka, w której nie ma miejsca na takie zbezeceństwa jak seksy gejoskie.