Podczas czytania literatury japońskiej zawsze towarzyszy mi to samo przedziwne uczucie. Tylko przy niej, przy żadnej innej. To smutek, melancholia, wrażenie, że czytam o czymś, co było tak dawno, że przeminęło już wszystko, nawet emocje. To poczucie wyobcowania i totalnego niezrozumienia bohaterów, bardzo niekomfortowe i uciskające. Na ostatniej stronie łapię się na myśli, że (znowu) nie polubiłam żadnej z poznanych osób. Z żadną nie chciałabym porozmawiać dłużej niż kilka minut, a na pewno nie umówiłabym się na kawę. Nie wiem, czy to kwestia różnic kulturowych, czy chodzi o coś jeszcze.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadania. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 1 kwietnia 2024
wtorek, 10 listopada 2020
"Pierwsza osoba liczby pojedynczej" Haruki Murakami (recenzja przedpremierowa)
Czuję
się jak prostacki namiestnik Gondoru, który podczas śpiewu
Peregrina żarł tak, że odechciewało się jeść do końca dnia.
Odrywał mięso wielkimi kęsami, ciekło mu po brodzie, ale już
sięgał po następne kawały paluchami kapiącymi od tłuszczu.
Czuję się też jak mężczyźni ze starego filmiku, przypatrujący
się w skupieniu wieszakowi w galerii sztuki nowoczesnej. W pewnej chwili do
wieszaka podchodzi inny gość, ściąga z wieszaka płaszcz i
wychodzi. Bo to był wieszak.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

