Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szwecja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szwecja. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 sierpnia 2025

"Jedyna prawda" Olle Lönnaeus

– Podobno zacząłeś szperać na własną rękę wokół śmierci Martena.
– Jeżdżę po ludziach, którzy biją mnie po mordzie. Tak wygląda to moje szperanie. Zaczyna mnie to cholernie męczyć.
– Dowiedziałeś się czegoś nowego?
– Właściwie nie. Kaznodzieja próbował zmiażdżyć mi czaszkę w łuparce do drewna, a Goran wcisnął mi do gęby rewolwer.

sobota, 13 sierpnia 2022

"Kwietniowa czarownica" Majgull Axelsson

Zamknęłam właśnie jedną z tych książek, których czytanie sprawia ból. Jest nieprzyjemne, bo wciąga czytelnika w podły świat. W codzienność nieszczęśliwych ludzi, którzy tak nienawidzą samych siebie, że krzywdzą każdego, kto zbytnio się do nich zbliży. Reagują jak wygłodzony pies znający jedynie bicie. Gryzie rękę, która zbliża się z jedzeniem; warczy i kuli się pod spojrzeniem człowieka. Kojarzy go tylko z cierpieniem, więc woli zaatakować pierwszy.

środa, 26 maja 2021

"Daleko, coraz bliżej" Alex Schulman

Bywa, że po przeczytaniu książki lub obejrzeniu filmu siedzi się w milczeniu. Głowa jest pełna myśli, ale żadnej nie sposób złapać. Wiadomo jedynie, że długo (być może nigdy) nie zapomni się tego tytułu. Miałam tak zaledwie parę razy w życiu. Pierwszy, który pamiętam, to „Requiem dla snu”, poznane na studiach. Umówiłyśmy się we trzy na nocny maraton filmowy i, nie wiedzieć czemu, na początek wybrałyśmy właśnie ten film. Kiedy na ekranie przesuwały się napisy końcowe, wszystkie trzy siedziałyśmy jak otępiałe. To zawieszenie trwało dobre kilka minut, w końcu padło pytanie: „To co, następny?”, a pół sekundy potem zdecydowane: „TAK!” Byle tylko przestać się tak podle czuć. Po „Daleko, coraz bliżej” mam dokładnie tak samo.

niedziela, 26 sierpnia 2018

"Wpuść mnie" John Ajvide Lindqvist


Znów to zrobiłam. Znów obejrzałam film ("Pozwól mi wejść"), a później przeczytałam książkę, na podstawie której go nakręcono. Obejrzałam najpierw szwedzki oryginał, a później amerykańską wersję, która jest mniej intymna, płytsza, prostsza i na tyle podobna (wtórna?), że seans uważam za stratę czasu. No ale cóż, przekonałam się po fakcie. Następnie sięgnęłam po książkę, żeby przekonać się, że oba filmy są dość wierne powieści. Po co to zrobiłam? Po co trzy razy wchodziłam w tę samą ohydną rzeczywistość? Nie wiem, może chciałam się pobrudzić.

piątek, 27 października 2017

"Kamieniarz" Camilla Läckberg

(fotka z sieci)

Czy można winić autora za to, że nie jest innym autorem? Przyznam szczerze, że miałam z "Kamieniarzem" spory problem. Po ok. 30 stronach miałam ogromną chęć rzucić go w kąt, ciesząc się w duchu, że swego czasu nie udała mi się transakcja na Allegro, gdzie wylicytowałam trzy książki tejże autorki. Bo dzięki temu mam tylko jeden, a nie trzy kryminały pisane językiem romansów.

poniedziałek, 2 października 2017

"Odpowiedz, jeśli mnie słyszysz" Ninni Schulman

odpowiedz 
"Damski kryminał" - z takim określeniem spotkałam się przy przeglądaniu opinii o "Odpowiedz...". Na okładce widzimy porównanie do Camilli Läckberg, która "chciałaby napisać taką książkę". Czyżby? Nie wiem, jak dla mnie obie jadą na tym samym wózku, czyli tworzą kolejne kryminały, skupiając się na emocjach i prywatnych przeżyciach poszczególnych bohaterów. W efekcie i jednej i drugiej wychodzi literacki odpowiednik filmu porno dla kobiet. Niekoniecznie to źle, w końcu kobiece porno pokazuje prawdziwy seks i jeśli się uczyć, to tylko z takich produkcji (chyba, że komuś nie zależy na byciu dobrym w te klocki. Wiadomo, nic na siłę). Wracając do tematu, przy wgłębianiu się w śledztwo niekoniecznie chcę czytać o trudach życia świeżo upieczonej matki. Gdybym chciała, sięgnęłabym po jakąś powieść obyczajową. I u Camilli i tutaj zwyczajnie mnie to nudziło.