Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 lutego 2023

" Wariatki" Chantal Delsol

Czasami tak bywa. Czasami napotykamy na swojej drodze istotę wyjątkową, tak piękną, że aż stajemy w miejscu i odwracamy za nią głowę. Kompletnie nam w niej zawróciła. Ale później, kiedy zaczynamy ją lepiej poznawać, okazuje się, że poza atrakcyjną powłoką ma też wady. I to takie, które sprawiają, że przestaje nam się tak bardzo podobać. Choć wizualnie wciąż jest piękna, zwyczajnie już nas nie interesuje.

Czasami tak bywa. Tak właśnie stało się z tą książką.

czwartek, 18 listopada 2021

"Akwitania" Eva García Sáenz de Urturi

Tak po prawdzie to ja umiarkowanie lubię powieści historyczne. Nie znajdziecie ich na moim regale i raczej nie wypożyczam ich w osiedlowej bibliotece. Niemniej autorka Trylogii Białego Miasta wciągnęła mnie za uszy w sam środek swojej najnowszej opowieści. Całą sobą przeniosłam się do XII wieku, na wybrzeże Zatoki Biskajskiej, aby śledzić losy możnych rodów. Nie było mnie dla świata. Nie słyszałam powiadomień, zgiełku zza okna czy ganiania zwierzaków po mieszkaniu. Byłam tylko ja i „Akwitania”.

piątek, 26 lipca 2019

"Przegwizdane" Aurelie Valognes


- No nie… po pierwsze, kim ty jesteś? I co robisz w mojej kuchni? I nie wolno ci tak do mnie mówić! Co to ma być…
- Przyszłam na obiad! Nie lubię stołówki. Mam na imię Juliette. Będę zwracała się do pana Ferdinand, tak będzie prościej.

Komu w tym momencie przypomniało się „Dzień dobry, przyszłam na obiadek” Gieniusi z „Opium w rosole”, niech prędko podniesie rękę. Niestety, poza tym skojarzeniem nie miałam równie ciepłych. Sielskie anielskie obrazki rodem z kuchni Borejków nijak nie pasują mi do tej opowieści, reklamowanej jako wzruszająca i pokrzepiająca. Szybko się czyta, wciąga, ale nie mogę powiedzieć, że się przy niej ubawiłam.

niedziela, 11 listopada 2018

"Rozświetlone akwaria" Sophie Bassignac

Z tą książką było dziwnie. Czytałam ją, odkładałam (bo inne zajęcia), później znów brałam do ręki i po przeczytaniu paru kartek ponownie odkładałam. Właściwie była nudna - niespełna 200-stronicowa historia kobiety, która poznaje sąsiada. Mimo to coś mnie do niej ciągnęło i tak trochę na raty, trochę przy okazji ją skończyłam.

Jak widnieje z tyłu okładki, debiutancka powieść Sophie Bassignac to "błyskotliwa wariacja na temat Okna na podwórze Hitchcocka". I faktycznie, czuć ten klimat, nie tylko przez podobieństwo miejsca akcji. Przy czytaniu ciągle miałam przed oczami to konkretne hitchcockowskie (?) podwórze, na które wyglądały okna wszystkich mieszkań. W "Rozświetlonych akwariach" trudno o tajemnice, bo głosy niosą się po ścianach. Rodzinnym kłótniom towarzyszy milczenie sąsiadów, a czasem wymowne zatrzaśnięcie czyjegoś okna.

poniedziałek, 24 września 2018

"Szkoła niezbędnych składników" Erica Bauermeister


Nie przepadam za kuchnią indyjską. Albo inaczej, nie przepadam za kuchnią indyjską serwowaną w polskich restauracjach. Wciąż szukam, ale nie znalazłam jeszcze czegoś, co by mi zasmakowało. Ciągle natrafiam na potrawy mdłe, a jednocześnie ostre - kilka różnych smaków, które nie tworzą spójnej całości. Zupełnie inaczej jest z tą książką. "Szkoła niezbędnych składników" cudownie pachnie! Spowija ją kusząca, stymulująca ślinotok mieszanina aromatów, które przepięknie ze sobą współgrają. Wszystko tu do siebie pasuje, a każdy element jest istotną częścią kompozycji.

niedziela, 19 sierpnia 2018

"Jutro należy do kotów" Bernard Werber


Za każdym razem, gdy biorę do ręki książkę o kotach (czy innych zwierzakach), podświadomie nastawiam się na lekturę nieco niepoważną, jakby pisaną dla młodszego czytelnika, z musu z dobrym zakończeniem. Przychodzi mi do głowy tylko jeden wyjątek - "Wierny Rusłan" Władimowa, ale on jest jeden na milion, nieporównywalny absolutnie z niczym innym. Zazwyczaj jest tak, że kupuję kolejną "kocią" książkę, czytam ją i znów jest słodko, miło i puchato, a treść idealnie pasuje do kubka z gorącą czekoladą czy kawałkiem ciasta. W sam raz na raz. Miałam tak z "Psiego najlepszego", miałam z "Alfie - kot wielorodzinny", miałam też (choć mniej) z "Siedem prawd". Ciągnie mnie do tytułów z kotem/o kotach, a jednocześnie boję się, że znów trafię na coś infantylnego. Z drugiej strony czasem miło poczytać coś, co MUSI dobrze się skończyć, co jest sympatyczne, w czym nawet złe osoby nie są tak złe, jak mogłyby być w "poważnej" książce. 

wtorek, 13 lutego 2018

"Po prostu razem" Anna Gavalda

Od przeczytania „Po prostu razem” minął ponad miesiąc i właściwie wcale nie miałam zamiaru poświęcać tej książce recenzji. Jednak coś nie dawało mi spokoju, coś kazało mi wracać do niej myślami. Choć całkiem możliwe, że wcale nie chodzi o jej przesłanie (lepiej razem niż osobno, tak po prostu), może to coś, co mnie kłuje od środka i żąda uwagi, to... druga świnka.

wtorek, 3 października 2017

"Kaiken" Jean-Christophe Grangé


To moje pierwsze spotkanie z tym pisarzem, wcześniej miałam tylko okazję poznać adaptację jego książki - "Purpurowe rzeki". Mimo że uważam ją za bardzo dobrą produkcję, w trakcie oglądania czułam się niekomfortowo. Film był taki... brudny i ciemny. Może nawet nie tyle sam film, co pokazane w nim zbrodnie. Podczas czytania "Kaiken" czułam się tak samo, i to praktycznie od pierwszych stron, kiedy wraz z Passanem, głównym bohaterem, przemierzałam ulice Paryża. Mroczne, pełne zła i przemocy, na którą rozsądnie przymknąć oczy. Mimo faktu, że jest się policjantem.