Najprzyjemniejsze w czytaniu tej książki było siedzenie na balkonie w niedzielny poranek i wygrzewanie się na słońcu. Niestety, sama lektura mnie wymęczyła i ciągnęła się parę tygodni. Dokończyłam „Martwy sad”, tylko dlatego, żeby nie dokładać do listy „niedoczytane” kolejnego tytułu. Dyplomatycznie rzecz ujmując, na mój zastój czytelniczy nie pomógł, choć zapowiadał się nieźle.
niedziela, 26 maja 2024
czwartek, 25 stycznia 2024
"Szadź" Igor Brejdygant
No i skończyłam. Dotarłam do ostatniej strony książki, którą wypożyczyłam tylko dlatego, że autora polecał jego brat – moja nowa wielka miłość, Krzysztof Zalewski. Zasiadłam do lektury z ogromnym kredytem zaufania dla twórcy. Już w trakcie czytania zdałam sobie sprawę, że pisarz nie spełnił moich oczekiwań, co nie znaczy, że „Szadź” mi się nie podobała. Ale spokojnie, niżej wyjaśniam, o co dokładnie mi chodzi.
sobota, 16 września 2023
"Zaraza" Przemysław Piotrowski
No i mamy za sobą czwarty tom serii, która miała być trylogią. W posłowiu autor przyznaje, że stawiając kropkę w „Cherubie”, już wiedział, że będzie ciąg dalszy, stąd takie, a nie inne zakończenie. Niemniej widzę dużą różnicę między obiema* częściami. O ile przy trzeciej wzdychałam ciężko i myślałam, że więcej nie zdzierżę, tak tutaj nie wykluczam sięgnięcia po najnowszą, kiedy się pojawi. Aczkolwiek wielkiego zachwytu nie było.
czwartek, 24 sierpnia 2023
"Cherub" Przemysław Piotrowski
– Rozebrałaś się do magazynu dla facetów? – Jego ton stał się bardziej szorstki.
– Dostałam propozycję. To miała być niespodzianka. Myślałam, że się ucieszysz.
– I nie zapytałaś mnie o zdanie?
(Na mojej twarzy pojawia się mindfuck.)
– Dwadzieścia tysięcy? Ty naprawdę myślisz, że pozwoliłbym ci się rozebrać dla marnych dwudziestu koła? Żebyś świeciła gołym tyłkiem przed całym krajem?
(Mindfuck powiększa się do tego stopnia, że kolejna kartka musi odczekać swoje, zanim zostanie przerzucona. O tempora, o mores, o samczość!)
sobota, 1 lipca 2023
"Sfora" Przemysław Piotrowski
„Kiedy pisałem Sforę, zależało mi na realizmie...” Dalej w posłowiu autor tłumaczy, o co dokładnie mu chodzi, więc nie będę się na tym skupiać. Chciałam tylko zacząć od zdania, które niezmiernie mnie ubawiło, bo tym razem zielonogórska policja ma do czynienia z czymś, co zdecydowanie wychodzi poza ramy realizmu.
sobota, 27 maja 2023
"Piętno" Przemysław Piotrowski
No i poznałam pierwszą część serii o Brudnym Harrym... To znaczy o Igorze Brudnym, tajemniczym policjancie, który nie przykłada wagi do wizerunku, przez co jedni go nienawidzą, inni (czy inne) uwielbiają. Chyba nie brakuje czytelników, którym tęskno do takich nieokrzesanych gburów. I czytelniczek, które marzą, żeby dorwać takiego, opatulić miłością i udowodnić, że warto kochać. Jest popyt – jest podaż.
środa, 10 maja 2023
"Bagno" Przemysław Piotrowski
O „Bagnie” słyszałam już jakiś czas temu, ale upłynęło sporo wody, zanim wybrałam się do biblioteki. I powiem, że dawno nie bawiłam się tak dobrze przy czytaniu. Kompletnie mi nie przeszkadza, że to piąty tom serii. Nie miałam żadnych trudności z orientacją w świecie Igora Brudnego, ale jeśli wolicie czytać po kolei, zacznijcie od „Piętna”.
środa, 25 stycznia 2023
"Strach" Jozef Karika
Tak się zdarzyło, że w moje ręce trafił całkiem niezły horror, który niejednemu zjeży włos na karku. Przy czym ja sama pozostałam przez większość lektury niewzruszona. Czy to się aby nie wyklucza? Nie i już Wam tłumaczę, jakim cudem.
wtorek, 4 października 2022
"Porzuceni" Maciej Kaźmierczak (recenzja przedpremierowa)
Powinnam chyba stworzyć osobną kategorię książek, z którymi mam problem. Niekoniecznie dlatego, że są kiepskie, źle napisane czy nudne, po prostu nie do końca wiem, co o nich sądzić. „Porzuceni” pasują do tej szuflady, ponieważ przeczytałam to dwa dni temu, ale wciąż nie jestem w stanie powiedzieć, czy polecam ten tytuł, czy mi się podobał, czy może czegoś nie zrozumiałam.
piątek, 5 sierpnia 2022
"Zły pasterz" Michał Wierzba
Miała ta książka pecha, oj miała! Kiedy nadszedł jej czas, w kolejkę bezpardonowo wepchnęła się „Kwietniowa czarownica” Majgull Axelsson. W każdej wolnej chwili sięgałam po szwedzką autorkę, zamiast skupić się na polskim debiucie. „Zły pasterz” poszedł w odstawkę, mimo że nie był wcale – nomen omen – zły. Po skończeniu „Czarownicy” musiałam, po prostu musiałam natentychmiast przysiąść i napisać recenzję. Książka mną pozamiatała, wywaliła na wierzch bebechy, zdołowała i zmusiła do myślenia, że niektórzy zawsze mają pod górkę. Tak mi było źle na serduchu... Nawet wtedy, gdy wyrzuciłam z siebie emocje i teoretycznie powinno mi ulżyć. Plasterkiem na zszargane nerwy, o dziwo, okazał się właśnie „Zły pasterz”.
sobota, 9 kwietnia 2022
"Echo Man" Sam Holland (recenzja przedpremierowa)
Od paru lat odczuwam przesyt nowymi filmami. Wydają mi się niemiłosiernie wtórne, a do tego przepełnione bodźcami, przez co męczą, zamiast angażować. Kiedyś uwielbiałam filmy S-F, a dzisiejsze zwyczajnie mnie nudzą. Włączcie mi najnowsze produkcje Marvela, a nie zdążycie nawet nakryć mnie kocem. Zasnę zaraz po wyświetleniu tytułu. Z nowymi książkami niestety bywa podobnie. Ale żeby nie wyszło, że narzekam, bo kiedyś były czasy, teraz nie ma czasów, przejdźmy do tematu. Do książki skazanej na sukces.
piątek, 15 października 2021
"Jeden krok przed śmiercią" Mary Burton (recenzja przedpremierowa)
Co jakiś czas przypominam sobie, że nie tylko ponure skandynawskie kryminały są godne uwagi. Warto sięgać też po amerykańskie – choć z zupełnie innego powodu. W przypadku tych drugich często chodzi o czystą rozrywkę, przystępny styl i wartko płynącą akcję. Właśnie taka jest najnowsza książka pisarki, której nazwisko „regularnie pojawia się w pierwszej dwudziestce rankingu Amazona w kategorii „najlepszy autor thrillerów z gatunku romantic suspense””. Prócz tego Mary Burton ma na swoim koncie ponad trzydzieści tytułów. Jeśli o mnie chodzi, oznacza to tylko (albo aż) tyle, że tworzy w sposób, który odpowiada rzeszom czytelników. Może to być zarówno wadą, jak i zaletą. Sami oceńcie.
niedziela, 3 października 2021
"Znajdź mnie" Anne Frasier (recenzja przedpremierowa)
Ależ to było mocne! Ależ to było dobre, wciągające i zaskakujące! Już dawno nie czytałam tak znakomitego thrillera! Po serii książek dość dobrych, całkiem w porządku czy średniakach w końcu trafiła mi się prawdziwa petarda. Uwielbiam, kiedy historia nie daje mi spokoju, zmusza do myślenia o niej podczas pracy lub innych spraw. Kiedy odliczam sekundy do chwili, w której będę mogła ponownie do niej przysiąść i poznać rozwiązanie. „Znajdź mnie” to właśnie taka książka.
sobota, 28 sierpnia 2021
"Klatka dla niewinnych" Katarzyna Bonda
- Ciekawa historia pełna zwrotów akcji? Jest.
- Porządny research? Jest.
- Poprawny, bogaty język? Jest.
- Co zatem nie zagrało?
Nieskromnie przyznam, że uważam się za osobę oczytaną, choć nie pochłaniam już książek w takim tempie, a z pewnością nie w takiej liczbie jak w szkole średniej czy na studiach. Zwyczajnie brak mi na to czasu. Nie miewam problemów z rozumieniem tekstu ani ze skupieniem się na czytaniu. Uwielbiam Yrsę Sigurdardottir, która wymaga od czytelnika pełnej uwagi i zaangażowania. Najnowsze dzieło Katarzyny Bondy również nie sprawiło mi trudności. Niemniej przy Yrsie zdarzało mi się zarwać noc, aby poznać zakończenie, a „Klatkę dla niewinnych” odkładałam wiele razy. Gdzie tkwi problem?
niedziela, 2 maja 2021
"Miasto duchów" Ben Creed (recenzja przedpremierowa)
Jakie to było dobre! Jakie to było przemyślane, porządnie napisane, prawdziwe i mocne! Dawno nie czytałam tak świetnego kryminału i ciągle jestem pod dużym wrażeniem. „Miasto duchów” to jedna z tych książek, dla których zarywa się noc, a później myśli nad nią, myśli i przeżywa. Rewelacja!
poniedziałek, 16 listopada 2020
"W cieniu zła" Alex North
Three, four, better lock your door
Five, six, grab your crucifix
Seven, eight, gonna stay up late
Nine, ten, never sleep again
Ubiegłoroczny „Szeptacz” pozamiatał polskim rynkiem wydawniczym, a na pewno Instagramem i blogami książkowymi. Po premierze kurz nieco opadł, do pełnych zachwytów recenzji blogerek dołączyły bardziej stonowane, tzw. zwykłych czytelników. Ale wciąż byłam ciekawa – i zarazem sceptyczna, jak przy większości głośnych kampanii reklamowych. Jedyna wyliczanka, która w dzieciństwie jeżyła mi włos na głowie, to ta o Freddym. Dziś pan w czerwono-czarnym sweterku, drapiący po ścianach żelaznymi pazurami, tylko bawi, ale urodzeni w latach 80. mieli srogie koszmary z nim w roli głównej.



















