Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Laure van Rensburg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Laure van Rensburg. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 maja 2022

"Nikt, tylko my" Laure van Rensburg (recenzja przedpremierowa)

Kojarzycie filmy, w których na dzień dobry poznaje się zakończenie, aby w ciągu dwóch godzin śledzenia fabuły zdążyć o nim zapomnieć? Kiedy dobijamy do finału, jesteśmy bardzo zaskoczeni sposobem, w jaki potoczyła się historia. Na ten moment przychodzi mi do głowy jedynie „W sieci zła” z 1998 roku. Na początku słyszymy: „Opowiem wam o tym, jak omal nie umarłem”, a potem widzimy głównego bohatera (Denzel Washington), który mknie przed siebie w szaleńczym pędzie. Po krótkiej chwili opada z sił, zalega w śniegu i nieruchomieje. W „Nikt, tylko my” na pierwszej stronie czytamy:

„Dom opowie im, co się wydarzyło. Wszystko tutaj pragnie opowiedzieć swoją historię. Mówią, że prawda nas wyzwoli.

Są w błędzie”.