Za każdym razem, gdy biorę do ręki książkę o kotach (czy innych zwierzakach), podświadomie nastawiam się na lekturę nieco niepoważną, jakby pisaną dla młodszego czytelnika, z musu z dobrym zakończeniem. Przychodzi mi do głowy tylko jeden wyjątek - "Wierny Rusłan" Władimowa, ale on jest jeden na milion, nieporównywalny absolutnie z niczym innym. Zazwyczaj jest tak, że kupuję kolejną "kocią" książkę, czytam ją i znów jest słodko, miło i puchato, a treść idealnie pasuje do kubka z gorącą czekoladą czy kawałkiem ciasta. W sam raz na raz. Miałam tak z "Psiego najlepszego", miałam z "Alfie - kot wielorodzinny", miałam też (choć mniej) z "Siedem prawd". Ciągnie mnie do tytułów z kotem/o kotach, a jednocześnie boję się, że znów trafię na coś infantylnego. Z drugiej strony czasem miło poczytać coś, co MUSI dobrze się skończyć, co jest sympatyczne, w czym nawet złe osoby nie są tak złe, jak mogłyby być w "poważnej" książce.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paryż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paryż. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 19 sierpnia 2018
wtorek, 13 lutego 2018
"Po prostu razem" Anna Gavalda
Od przeczytania „Po prostu razem”
minął ponad miesiąc i właściwie wcale nie miałam zamiaru
poświęcać tej książce recenzji. Jednak coś nie dawało mi
spokoju, coś kazało mi wracać do niej myślami. Choć całkiem
możliwe, że wcale nie chodzi o jej przesłanie (lepiej razem
niż osobno, tak po prostu), może to coś, co mnie kłuje od środka
i żąda uwagi, to... druga świnka.
Marcadores:
Anna Gavalda,
Francja,
literatura kobieca,
obyczajowe,
Paryż,
takie jest życie,
toksyczne relacje,
trudne relacje
Subskrybuj:
Posty (Atom)

