Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, więc wszyscy gorączkowo myślą o tym, co kupić bliskim pod choinkę. Głowią się zwłaszcza nad prezentami dla dzieci, bo wybór jest ogromny, a czasu coraz mniej. Zabawka, książka, a może zwierzątko? Na przykład śliczny, puszysty króliczek, który tak słodko rusza noskiem? Można go kupić w sklepie zoologicznym i przynieść do domu z całą wyprawką. Nie zastanawiaj się dłużej! Spraw swojemu dziecku radość i sprezentuj mu rozkosznego króliczka!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świąteczne klimaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świąteczne klimaty. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 12 grudnia 2019
Królik - idealny prezent pod choinkę
Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, więc wszyscy gorączkowo myślą o tym, co kupić bliskim pod choinkę. Głowią się zwłaszcza nad prezentami dla dzieci, bo wybór jest ogromny, a czasu coraz mniej. Zabawka, książka, a może zwierzątko? Na przykład śliczny, puszysty króliczek, który tak słodko rusza noskiem? Można go kupić w sklepie zoologicznym i przynieść do domu z całą wyprawką. Nie zastanawiaj się dłużej! Spraw swojemu dziecku radość i sprezentuj mu rozkosznego króliczka!
Marcadores:
adopcja,
odpowiedzialność,
pogadanka,
prezent,
świąteczne klimaty,
takie jest życie,
zwierzaki,
życie z królikiem
wtorek, 25 grudnia 2018
"Boże Narodzenie w Lost River" Fannie Flagg
Przewinęło się przez moje ręce parę świątecznych książek, które przeczytałam i bez żalu puściłam w świat. Tej nie oddam. I nie tylko dlatego, że wyszła spod pióra Fannie Flagg, autorki "Smażonych zielonych pomidorów", czyli książki przekochanej, takiej, którą chce się mocno przytulić. Chociaż nie, właśnie dlatego. Ale nie tylko dlatego.
"Boże narodzenie..." to ponowne wydanie książki znanej już czytelnikom jako "Święta z kardynałem". Nie powiem, że nie byłam zaintrygowana tym tytułem. Nie wiedziałam, czego mam się spodziewać - może wigilijnej kolacji na plebanii czy czegoś w tym rodzaju? A tu ani święta, bo akcja trwa dłużej niż kilka dni, ani z księdzem, bo nie o pana w sutannie chodzi. Tym razem Fannie zaprasza nas do Lost River, uroczej miejscowości leżącej w Alabamie, gdzie listy dowozi się łódką, a w lokalnym sklepiku klientów wita sympatyczny i bardzo bystry ptaszek o imieniu Jack. To kardynał, uratowany przez sklepikarza przed smarkaczami z wiatrówką. Dobry duszek sklepu i, jak się później okazuje, całego miasteczka.
środa, 3 stycznia 2018
"Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta" W. Bruce Cameron
Wydawać by się mogło, że to jedna z tych słodkich świątecznych książek, w których miłość rośnie wokół nas, a w dalszym tle uroczo migają choinkowe światełka. Jeśli pojawia się jakiś problem, to jest na tyle drobny, żeby nie zakłócić na dłużej atmosfery, a i tak wstawia się go głównie po to, żeby koniec powieści mógł być jeszcze bardziej radosny i ku pokrzepieniu serc. A kiedy dodamy do tego...
to zachodzi ryzyko, że lektura książki może grozić nagłym atakiem cukrzycy. Z "Psiego najlepszego..." trochę tak jest. Gdyby była filmem, to z pewnością klasycznym amerykańskim familijnym. Takim, który ogląda się w samym środku świąt w pięknie przystrojonym salonie, z golden retrieverem leżącym u stóp. Ale to książka, pisana trochę niepoważnie, by nie rzec: infantylnie. Jest idealna dla kogoś, kto marzy o tym, żeby wytarzać się w szczeniaczkach. Co jakiś czas jednak spod tego lukru wyłania się nuta goryczy.
to zachodzi ryzyko, że lektura książki może grozić nagłym atakiem cukrzycy. Z "Psiego najlepszego..." trochę tak jest. Gdyby była filmem, to z pewnością klasycznym amerykańskim familijnym. Takim, który ogląda się w samym środku świąt w pięknie przystrojonym salonie, z golden retrieverem leżącym u stóp. Ale to książka, pisana trochę niepoważnie, by nie rzec: infantylnie. Jest idealna dla kogoś, kto marzy o tym, żeby wytarzać się w szczeniaczkach. Co jakiś czas jednak spod tego lukru wyłania się nuta goryczy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


