Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porwanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porwanie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 maja 2024

"Martwy sad" Mieczysław Gorzka

Najprzyjemniejsze w czytaniu tej książki było siedzenie na balkonie w niedzielny poranek i wygrzewanie się na słońcu. Niestety, sama lektura mnie wymęczyła i ciągnęła się parę tygodni. Dokończyłam „Martwy sad”, tylko dlatego, żeby nie dokładać do listy „niedoczytane” kolejnego tytułu. Dyplomatycznie rzecz ujmując, na mój zastój czytelniczy nie pomógł, choć zapowiadał się nieźle.

niedziela, 24 marca 2024

3x stary kryminał


Strój na śmierć” Donna Leon

Niemiłosierny wenecki upał, który czuć nawet z kartek. Rzeźnia, smród i krzyki zwierząt. Jeden z pracowników wychodzi zapalić, a żeby nie czuć dobiegającego z wnętrza odoru, odchodzi nieco dalej. Wtedy zauważa coś dziwnego – damski but leżący w trawie. Podchodzi bliżej, szarpie za obuwie i dokonuje makabrycznego odkrycia.

sobota, 18 lipca 2020

"Jedyne wyjście" Ryszard Ćwirlej

„Ile dałbym, by zapomnieć cię,
Wszystkie chwile te, które są na nie,
Bo chcę (bo chcę) nie myśleć o tym już,
Zdmuchnąć wszystkie wspomnienia niczym zaległy kurz”.

Nie jestem ostatnio w zbyt optymistycznym nastroju, ale mimo wszystko spróbuję podejść do tematu z optymizmem. Mam gorącą nadzieję, że „Jedyne wyjście” to moje największe rozczarowanie 2020 roku i już do grudnia nie będę mieć (nie)przyjemności obcowania z równie nudną książką. Męczyłam ją ponad miesiąc, czytając na raty – włącznie z metodą kibelkową – żeby wreszcie skończyć i mieć z głowy. Straciłam na nią czas, w którym spokojnie przeczytałabym ze trzy inne.

sobota, 24 listopada 2018

"Znajdź mnie. Opowieść o niezłomności i nadziei, które pozwoliły przetrwać piekło" Michelle Knight


Tak wiele emocji, tak mało słów, które choć w małym procencie opisywałyby to, co przeczytałam... Nie wiem co przygniata mnie bardziej: ciężar niewyobrażalnego cierpienia, jakie przez ponad jedenaście lat zadawał autorce jej oprawca, czy podziw, że po tym wszystkim, co przeszła, jest taką cudowną, czarującą, ciepłą, słodką i kochaną osobą.

Wiedziałam, że muszę kupić tę książkę, kiedy tylko skończyłam czytać "Nadzieję. 10 lat w ciemności", napisaną kilka lat po publikacji Michelle. Warsztatowo "Znajdź mnie" znacząco różni się od "Nadziei", powstałej pod okiem dwóch profesjonalistów, nagrodzonych Pulitzerem. Książka Michelle to wspomnienia spisane prostymi słowami przez kobietę, która nie skończyła szkoły średniej. Jej język jest czasem infantylny, a czasem wulgarny. Nie ma to żadnego znaczenia - nie śmiałabym jej krytykować pod tym kątem. W jakiejś recenzji spotkałam się ze stwierdzeniem, że takich publikacji nie można, nie powinno się oceniać. Zgadzam się z tym.

niedziela, 18 listopada 2018

"Nadzieja. 10 lat w ciemności" Amanda Berry, Gina DeJesus



Tragedia potrzebuje tak niewiele, żeby się zdarzyć. Wystarczy jej wcześniejsze wyjście z pracy albo wydanie na paczkę chipsów pieniędzy przeznaczonych na autobus. Ale tak to chyba działa - przypadek, zbieg okoliczności, zły los. Traf. Mogło zdarzyć się komukolwiek, gdziekolwiek, a zdarzyło się im. Młode, niedoświadczone, naiwne spotkały kogoś, komu nie miały powodu nie ufać. Ojca koleżanki. Znajomego rodziców. Utknęły w jego domu na wiele lat, przeżywając koszmar codziennych gwałtów, poniżania i bicia.