Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość w czasie wojny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość w czasie wojny. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 kwietnia 2023

"Z nieba spadły trzy jabłka" Narine Abgaryan

W piątek, zaraz po południu, gdy słońce przekroczyło zenit i dostojnie zmierzało ku zachodniemu krańcowi doliny, Sewojanc Anatolija położyła się umierać.”

Horrory czy kryminały przyciągają intrygą, mrokiem oraz (coraz częściej) krwią i okrucieństwem. Szeroko rozumiana literatura piękna rządzi się innymi prawami, choć niespodziewane plot twisty nie są jej obce. Tak jak tutaj, gdy aż trzeba przysiąść, tak zaintrygowało nas pierwsze zdanie tej opowieści. Powiedzcie sami, czy tak nie było.

czwartek, 23 lutego 2023

" Wariatki" Chantal Delsol

Czasami tak bywa. Czasami napotykamy na swojej drodze istotę wyjątkową, tak piękną, że aż stajemy w miejscu i odwracamy za nią głowę. Kompletnie nam w niej zawróciła. Ale później, kiedy zaczynamy ją lepiej poznawać, okazuje się, że poza atrakcyjną powłoką ma też wady. I to takie, które sprawiają, że przestaje nam się tak bardzo podobać. Choć wizualnie wciąż jest piękna, zwyczajnie już nas nie interesuje.

Czasami tak bywa. Tak właśnie stało się z tą książką.

piątek, 25 listopada 2022

"Lunia i Modigliani" Sylwia Zientek

Tak trudno rozgryźć Modiego. Nikt z nas nie rozumie tego człowieka. Jest w nim jakaś skaza, jakieś rozdarcie, wielka pustka domagająca się zaspokojenia, ale kto może wiedzieć, skąd się to bierze? Nie śmiem nawet snuć domysłów, co to może być”.

sobota, 10 kwietnia 2021

"Stroiciel" Daniel Mason

 Wydawać by się mogło, że historia stroiciela fortepianu nie może być fascynująca, nawet jeśli rozgrywa się w egzotycznym otoczeniu. Dla wielu nie jest. Ale są czytelnicy (do których i ja należę), dla których to wspaniała opowieść wymagająca czasu i skupienia. Wytrwałym – a przede wszystkim wrażliwym – odwdzięczy się z nawiązką, zapewniam.

niedziela, 31 stycznia 2021

"Gorzko, gorzko" Joanna Bator

Są książki jak wartkie strumienie. Porywają czytelnika już od pierwszej strony, z rozmachem podcinając mu nogi. Są książki jak ciepłe morze, z falami delikatnie omywającymi stopy. Wreszcie są książki jak sadzawka. Wchodzi się do stojącej wody pełnej tajemniczych roślin, które wyczuwa się palcami u stóp. Bada się ostrożnie dno jedwabiste od mułu. Tutaj czas, jak i woda, kołysze się łagodnie w miejscu. „Gorzko, gorzko” to właśnie taka książka.

niedziela, 9 czerwca 2019

"Na Syberię" Per Petterson


Na Syberię” to historia Dunki bez imienia, wspominającej dzieciństwo i młodość, przeżyte w okresie międzywojennym, w trakcie i po 2 wojnie światowej. Przewija się w niej smutek, tęsknota, samotność, wewnętrzna pustka. I chłód. Czytałam i marzłam razem z bohaterką. Towarzyszyłam jej w domu, gdzie było zimno nawet latem, patrzyłam jej oczami na duńskie krajobrazy, smagane lodowatą morską bryzą. Wszędzie było zimno. Nawet przy czytaniu islandzkich kryminałów nie miałam takiego poczucia, że kartki pokrywa szron.

niedziela, 19 sierpnia 2018

"Jutro należy do kotów" Bernard Werber


Za każdym razem, gdy biorę do ręki książkę o kotach (czy innych zwierzakach), podświadomie nastawiam się na lekturę nieco niepoważną, jakby pisaną dla młodszego czytelnika, z musu z dobrym zakończeniem. Przychodzi mi do głowy tylko jeden wyjątek - "Wierny Rusłan" Władimowa, ale on jest jeden na milion, nieporównywalny absolutnie z niczym innym. Zazwyczaj jest tak, że kupuję kolejną "kocią" książkę, czytam ją i znów jest słodko, miło i puchato, a treść idealnie pasuje do kubka z gorącą czekoladą czy kawałkiem ciasta. W sam raz na raz. Miałam tak z "Psiego najlepszego", miałam z "Alfie - kot wielorodzinny", miałam też (choć mniej) z "Siedem prawd". Ciągnie mnie do tytułów z kotem/o kotach, a jednocześnie boję się, że znów trafię na coś infantylnego. Z drugiej strony czasem miło poczytać coś, co MUSI dobrze się skończyć, co jest sympatyczne, w czym nawet złe osoby nie są tak złe, jak mogłyby być w "poważnej" książce. 

niedziela, 27 maja 2018

"Listy miłości" Maria Nurowska

Czasem nachodzi mnie refleksja, że współcześni (nie tylko polscy) pisarze nie mają już takiej łatwości operowania słowem jak ci starsi wiekiem i stażem, przez co tworzą powieści grubsze. Nie potrafią zawrzeć myśli w jednym czy dwóch zdaniach - zabiera im to pół strony bądź więcej. Czy to źle? Niekoniecznie, po prostu czasem mi żal. I nie chodzi mi tu o geniusz zamykania całej historii w jednym zdaniu jak u Hemingwaya ("Na sprzedaż: dziecięce buciki, nigdy nienoszone"), tylko o lekkość słowa, giętkość, zwięzłość. Nieczęsto ją dziś widuję.

Refleksja naszła mnie kolejny raz po lekturze "Listów miłości" Marii Nurowskiej. Przeczytałam je w niedzielny poranek na balkonie. Skończyłam, nim ostatnia smuga słońca opuściła płytki (północna strona bloku) i nie mogłam już wygrzewać się na nich jak jaszczurka. Odłożyłam książkę, usłyszałam: "No i jak?" Westchnęłam i odpowiedziałam: "Nie wiem co mam o niej myśleć". Ledwo ponad 200 stron, a tak zmusza do dumania nad historią, męczy i nie daje spokoju.

niedziela, 15 października 2017

"Japońska parasolka" Rani Manicka


"Dziewczynka, pomyślał ze zdziwieniem, zanim jeszcze akuszerka obwieściła ten fakt szorstkim głosem i zanim noworodek rozpłakał się na dobre. Szybko, by nie okazać radości, na którą w skrytości ducha liczył, zakrył tackę z białym cukrem, którą ofiarowałby kapłanowi, gdyby dziecko było chłopcem, i wyciągnął w jego stronę tackę z cukrem palmowym".

"Japońska parasolka" przenosi nas do Malezji w I połowie XX wieku, w czasy, w których kobiety pracują w pocie czoła na poletkach, podczas gdy mężowie (i synowie) raczą się herbatką w knajpce. Kobiety wykonują ciężkie prace fizyczne, kobiety zajmują się domem (w tym sprzątaniem i gotowaniem, żeby mężczyźni nie byli głodni, podczas gdy kobieta będzie pracować na poletku). No i oczywiście kobiety zajmują się dziećmi. W trakcie lektury zastanawiałam się z lekką nutką mściwości, co by było, gdyby te malezyjskie kobiety pewnego dnia się zbuntowały. Malezyjskie próżniaki płci męskiej najprawdopodobniej padłyby z głodu, w smrodzie i brudzie.