Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zamknięta społeczność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zamknięta społeczność. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 kwietnia 2023

"Z nieba spadły trzy jabłka" Narine Abgaryan

W piątek, zaraz po południu, gdy słońce przekroczyło zenit i dostojnie zmierzało ku zachodniemu krańcowi doliny, Sewojanc Anatolija położyła się umierać.”

Horrory czy kryminały przyciągają intrygą, mrokiem oraz (coraz częściej) krwią i okrucieństwem. Szeroko rozumiana literatura piękna rządzi się innymi prawami, choć niespodziewane plot twisty nie są jej obce. Tak jak tutaj, gdy aż trzeba przysiąść, tak zaintrygowało nas pierwsze zdanie tej opowieści. Powiedzcie sami, czy tak nie było.

sobota, 14 stycznia 2023

"Siódmy dzień" Jens Høvsgaard

Kiedy historię rozpoczyna wisielec, mało kto nie będzie zaintrygowany. Długo nie mogłam sobie przypomnieć, w jakiej książce się z tym spotkałam, aż wreszcie mnie olśniło. „Czas zapłaty” Johna Grishama! Świetna, wciągająca, niekiedy trąciła myszką, ale nie na tyle, żeby odpychać od dalszego czytania. W trakcie lektury zdążyłam obejrzeć „Bielmo” z Christianem Bale(m?) i tam też punktem początkowym było ciało wiszące pod konarem. Dwa godne polecenia przykłady oraz trzeci, który mógł być przynajmniej dobry, skoro miał taką bazę. Tymczasem „Siódmy dzień” okazał się nudny, jałowy, nieciekawie opowiedziany i męczący. Co poszło nie tak?

piątek, 16 kwietnia 2021

"Rok próby" Kim Liggett

Pomysł na „Rok próby” narodził się na nowojorskim dworcu Penn Station. Kim Liggett wystarczył rzut oka na scenkę, w której rodzice żegnali się ze swoją nastoletnią córką. Chwilę wcześniej dziewczynka została otaksowana wzrokiem przez mijającego ją mężczyznę, a moment później przez kobietę. Ciąg obrazów połączyła iskra – powstała MYŚL.

niedziela, 9 sierpnia 2020

"Zimny wiatr" Arnaldur Indridason


Arnaldur, jak to Arnaldur, moim zdaniem zawsze pisze dobrze, więc zawsze warto go polecić. Jednak „Zimny wiatr” nie wciągnął mnie tak jak inne części serii. Nie wiem, może ta była bardziej... hm, przegadana? Smutniejsza? Jakaś taka melancholijna? W każdym razie czegoś jej brakowało.

sobota, 16 maja 2020

"Zabawa w chowanego" film braci Sekielskich (EDIT z 21.05.2020)


„Nie wiem,czy publiczna krytyka grzechów ludzi Kościoła jest dobra, ludzie słabej wiary tylko przez to odchodzą z Kościoła , nie wiedząc czym są Sakramenty i że Kościół to nie tylko księża; w Kościele są źródła ZBAWIENIA! Taka dyskusja powinna mieć miejsce wewnątrz Kościoła, wśród duchownych i świeckich,którzy będą dyskutować z miłości a nie z nienawiści do Katolicyzmu”.

„znów plucie na Kościół za to, że znalazł się jakiś pedohomoś ?”

„Rewelacje siekielskich och nie interesuja mnie nawet jesli sa tam prawdziwe informacje”

„To może odmówimy Nowennę Pompejańską w intencji o oczyszczenie Kościoła z takich grzechów??”

poniedziałek, 23 września 2019

"Zapisane w kościach" Simon Beckett


No i poznałam Słynnego Pisarza, jednego z tych, co to nie wypada nie znać. Poznałam i nawet mi się podobało, choć jest parę „ale”. Rzadko mam okazję zaczynać serię od pierwszego tomu i tym razem nie było inaczej. Nie uważam jednak, żebym wiele na tym straciła. Po dotarciu do zakończenia cieszę się, że nie zaczęłam od trzeciego.

piątek, 19 kwietnia 2019

"Mężczyźni, którzy nienawidzą wilków" Lars Lenth (recenzja przedpremierowa)


Chciałam przeczytać tę książkę, kiedy tylko mój wzrok padł na jej okładkę. Wilki, konflikt między obrońcami zwierząt a myśliwymi i całą resztą wrogo nastawioną do fauny. Czułam, że będzie to lektura pełna emocji, bynajmniej nie dlatego, że to kryminał. Tak, mamy  tu zwłoki (a raczej to, co z nich zostało po uczcie drapieżników), jednak nie trup i nie śledztwo są najważniejszym elementem "Mężczyzn, którzy nienawidzą wilków".

niedziela, 26 sierpnia 2018

"Wpuść mnie" John Ajvide Lindqvist


Znów to zrobiłam. Znów obejrzałam film ("Pozwól mi wejść"), a później przeczytałam książkę, na podstawie której go nakręcono. Obejrzałam najpierw szwedzki oryginał, a później amerykańską wersję, która jest mniej intymna, płytsza, prostsza i na tyle podobna (wtórna?), że seans uważam za stratę czasu. No ale cóż, przekonałam się po fakcie. Następnie sięgnęłam po książkę, żeby przekonać się, że oba filmy są dość wierne powieści. Po co to zrobiłam? Po co trzy razy wchodziłam w tę samą ohydną rzeczywistość? Nie wiem, może chciałam się pobrudzić.

czwartek, 2 listopada 2017

"Lód w żyłach" Yrsa Sigurdardóttir


Yrsa Sigurdardóttir... Widząc to nazwisko na okładce, kupuję w ciemno. Wiem, że się nie rozczaruję, wiem, że znowu dostanę kawał porządnej książki. Wciąż jestem pod tak samo dużym wrażeniem tego, jak autorka konstruuje swoje opowieści, jak je projektuje. Oczyma wyobraźni widzę, jak stoi przy wielkiej tablicy i rozrysowuje wykresy fabuły, tworząc złożone równania. W okolicach połowy wątki zaczynają się powoli zazębiać, jeden pociąga za sobą kolejne, by machina mogła ruszyć. I rusza, niczym tuwimowska lokomotywa, nabierając rozpędu, aż wreszcie, na końcowej stacji, pasażerowie opuszczają wagony stojące w kłębach pary. Wątki zostają wyjaśnione, wszystkie elementy dopasowane jak obraz z puzzli, który możemy już z dumą powiesić na ścianie. Napięcie opada. Opowiadając historię Yrsy, łatwiej byłoby ją rozrysować niż opisać słowami. Porządna - nie wiem czy ucieszyłaby się na takie określenie jej książki, ale dla mnie to wielki komplement.