„Rozrywkowy
kryminał w stylu Joanny Chmielewskiej dla trzech pokoleń kobiet”
– trudno o opis, który zniechęciłby mnie bardziej. „Rozrywkowy
kryminał” brzmi prawie jak „komedia kryminalna”, czyli hasło
tożsame z wystrzałem rozpoczynającym wyścig. A dokładniej
ucieczkę gdzie pieprz rośnie. „W stylu Joanny Chmielewskiej” to
solidne dorzucenie do pieca w tej panicznej ucieczce. Ilekroć widzę
porównanie czyjegoś stylu do twórczości Królowej Kryminału Co
to Pióro Ma Ostre Że Klękajcie Narody, Legendarna, Kultowa, Robimy
Meksykańską Falę, wiem, że to raczej nie dla mnie. Ktoś lubi, ja
nie lubię, de gustibus. Gdybym sugerowała się wyłącznie tym
opisem i okładką kojarzącą się z lekką, niewymagającą
lekturą, nie sięgnęłabym. Na szczęście w odpowiednim momencie
przeczytałam odpowiedni komentarz, który zachęcił mnie do
wypożyczenia tej książki w osiedlowej bibliotece. Nie chcę
zapeszać, bo to dopiero pierwsza, ale być może znalazłam kolejną
ulubioną autorkę.