Zazwyczaj
gdy opowiadasz komuś fabułę książki lub filmu, a ta fabuła
brzmi nie śmiesznie, tylko głupio, to ta książka czy film są
głupie. Zakładam, że w podobny sposób aktorzy przyjmują bądź
odrzucają role. A gdy przy opowiadaniu chichrasz się i ty i
słuchacz, można przyjąć, że historia jest śmieszna.
Przynajmniej dla dwóch osób. Pobawiłam się dziś w lektora i
poczytałam chłopu fragmenty „Oczu urocznych”. Stwierdził, że
głupie, ale kilka razy się roześmiał. Więc...
