– Rozebrałaś się do magazynu dla facetów? – Jego ton stał się bardziej szorstki.
– Dostałam propozycję. To miała być niespodzianka. Myślałam, że się ucieszysz.
– I nie zapytałaś mnie o zdanie?
(Na mojej twarzy pojawia się mindfuck.)
– Dwadzieścia tysięcy? Ty naprawdę myślisz, że pozwoliłbym ci się rozebrać dla marnych dwudziestu koła? Żebyś świeciła gołym tyłkiem przed całym krajem?
(Mindfuck powiększa się do tego stopnia, że kolejna kartka musi odczekać swoje, zanim zostanie przerzucona. O tempora, o mores, o samczość!)








