Pokazywanie postów oznaczonych etykietą USA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą USA. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 grudnia 2024

"Miasteczko Salem" Stephen King

Nowa szkoła, nowa klasa, nowi ludzie. Podczas pierwszej godziny wychowawczej (albo lekcji języka polskiego) każdy miał powiedzieć o sobie parę słów. Jedna z koleżanek zwróciła moją uwagę, bo oznajmiła, że uwielbia horrory Stephena Kinga. Ja, głupi czternastoletni dzieciak, zdziwiłam się, że jak to. Jak można czytać horrory? Mogła mnie wyśmiać, zlekceważyć lub uznać za idiotkę, ale następnego dnia przyniosła mi „Miasteczko Salem”. Tak właśnie, ponad ćwierć wieku temu, zaczęła się moja miłość do książkowych horrorów. I do Kinga.

środa, 20 listopada 2024

"Czarne skrzydła" Sue Monk Kidd

 „Uciszanie sióstr Grimke – czy to się nigdy nie skończy? Spojrzałam na pana Wrighta, który siedział na swoim miejscu, pocierając powykręcane artretyzmem palce, potem na Johna i Theodore'a – na tych porządnych mężczyzn, którzy chcieli nas uciszyć, rzecz jasna, delikatnie, dobrotliwie, dla dobra abolicji, dla naszego własnego dobra, ich dobra, dla wyższego dobra. Jakież to było znajome. Tylko kaganiec nieco inny”.

sobota, 10 czerwca 2023

"Fake Dates and Mooncakes" Sher Lee (rec. przedpremierowa)

 
Choćby dzieliło nas tysiąc mil, jest nam przeznaczone spotkanie”. Choćby pochodzili z różnych światów, jedno było biedne i dość samotne, a drugie opływało w bogactwo i blichtr, miłość pokona wszystkie przeszkody. Brzmi pięknie, a może zbyt pięknie? Tak, bo to wyidealizowana historia z cudownej, totalnie nierealnej rzeczywistości. Jednocześnie to opowieść, którą czyta się z uśmiechem, bo robi dobrze i ciepło na serduszku. Taka książka-słodziaczek.

sobota, 16 kwietnia 2022

"Głusza" Mark Edwards

 

Niesamowicie klimatyczny thriller z atmosferą tak gęstą, że można ją kroić nożem”.

Gęsta, złowieszcza atmosfera, paranormalne zjawiska i fabuła przywodząca na myśl horrory schyłku ubiegłego wieku. (…) Odrobina Kinga, szczypta Mastertona, okraszona tak typowym dla współczesnych przedstawicieli gatunku psychologicznym sznytem. To pozycja, która nie zawiedzie miłośników powieści grozy”.

Wstrząsająco dobra historia. W tej fabule odnajdziesz wszystko to, co zawsze Cię przerażało. (…) Pochłonie Cię bez reszty”.

Idealnie dopracowany, mroczny thriller, który niejednokrotnie przyprawiał mnie o dreszcze”.

Myślę, że sam Stephen King nie powstydziłby się takiej książki”.

Gdybym zaufała którejś z powyższych opinii i kupiła książkę, wołałabym teraz do tej osoby: ODDAWAJ MI PIENIĄDZE!!!

środa, 23 lutego 2022

"Rambo Pierwsza krew" David Morrell

Od przeczytania mija już drugi tydzień, a ja wciąż dumam. Czy polubiłam (wreszcie) ekranizację. Co uważam za lepsze – książkę czy film. Jak ubrać w słowa wszystkie emocje wywołane przez lekturę. Zamiast odpowiadać na te pytania, sama zadam jedno. Czy jest na sali ktoś, kto nie zna Johna Rambo? Dam sobie rękę uciąć, że przynajmniej kojarzycie to nazwisko. Przejdźmy do treści właściwej, czyli mojej subiektywnej opinii, zanim usłyszę w głowie głos Czarka Pazury („I wiesz co? I bym teraz, kur.a, nie miał ręki!”).

Trudno mi pisać o książce bez odnoszenia się do filmu i chyba nie będę się na to silić. O ile nie wszyscy, o tyle większość i tak najpierw oglądała ekranizację. Jeśli chodzi o mnie, nigdy za nią nie przepadałam. Do połowy „Rambo Pierwsza krew” był dla mnie przykry w odbiorze. Dopiero później, gdy akcja nabierała rozpędu, oglądałam prawie z przyjemnością. Zabierając się za pierwowzór, oczekiwałam, że poznam powody tak bezwzględnego traktowania bohatera przez szeryfa oraz jego podwładnych. Być może je zrozumiem i zmienię o nich zdanie – oraz o samym Rambo. Czy zmieniłam?

środa, 5 stycznia 2022

"Czas zapłaty" John Grisham

Raport Pelikana”, „Firma”, „Klient” czy „Czas zabijania” to tylko kilka bestsellerów, które wyszły spod pióra Johna Grishama. Sam autor jawił mi się jako pisarz z zamierzchłej przeszłości. Znany, lubiany i ekranizowany, ale przede wszystkim stary. Stare są nawet ekranizacje jego książek. Nie zdawałam sobie sprawy, że cały czas tworzy kolejne. Wrzuciłam go do szufladki „lata 90-te” na długo, a konkretnie do momentu ujrzenia reklamy trzeciej części serii o Jake'u Brigance, adwokacie z Missisipi. Przypomniałam sobie emocje, jakie wzbudziła we mnie historia brutalnie zgwałconej dziewczynki oraz zemsty jej ojca. Postanowiłam sprawdzić, jak potoczyły się losy jego obrońcy i tak w moje ręce trafił drugi tom cyklu.

środa, 24 listopada 2021

"Jedno małe poświęcenie" Hilary Davidson

 

Niespełna dwa lata temu przyczynił się do śmierci swojej przyjaciółki. Teraz zniknęła jego narzeczona, a on znów ma luki w pamięci. Z pewnością jest winny. Tak sądzi ojciec dziewczyny, która wtedy spadła z dachu. Tak uważa detektywka Sheryn Sterling, przysięgająca sobie i całemu światu, że tym razem go dopadnie. Wreszcie tak myśli on sam. Słynny fotograf, który wrócił z wojny, ale tak naprawdę jego część została w Syrii, przygnieciona gruzami. Czy rzeczywiście to on zabił Cori? Czy to on stoi za zniknięciem Emily? Czy to na jego rękach jest krew młodej Syryjki, ofiary podwójnej pułapki?

piątek, 15 października 2021

"Jeden krok przed śmiercią" Mary Burton (recenzja przedpremierowa)


Co jakiś czas przypominam sobie, że nie tylko ponure skandynawskie kryminały są godne uwagi. Warto sięgać też po amerykańskie – choć z zupełnie innego powodu. W przypadku tych drugich często chodzi o czystą rozrywkę, przystępny styl i wartko płynącą akcję. Właśnie taka jest najnowsza książka pisarki, której nazwisko „regularnie pojawia się w pierwszej dwudziestce rankingu Amazona w kategorii „najlepszy autor thrillerów z gatunku romantic suspense””. Prócz tego Mary Burton ma na swoim koncie ponad trzydzieści tytułów. Jeśli o mnie chodzi, oznacza to tylko (albo aż) tyle, że tworzy w sposób, który odpowiada rzeszom czytelników. Może to być zarówno wadą, jak i zaletą. Sami oceńcie.

niedziela, 30 maja 2021

"Bardzo długie popołudnie" Inga Vesper (recenzja przedpremierowa)

 Łagodnie rzecz ujmując, nie przepadam za latami 50-tymi. To czasy wciąż pamiętające wojnę, w której kobiety pilotowały bombowce czy obsługiwały działka przeciwpancerne. Nie mówiąc o kryptoanalityczkach zajmujących się łamaniem szyfrów. Kiedy mężowie wrócili z frontu, zapragnęli starego porządku, czemu przyklasnął tzw. marketing. Ruszyła machina propagandowa, która zaczęła wtłaczać społeczeństwu do głów jedyny prawilny wzór kobiety – żony i matki. Co tam kariera, talent czy marzenia. Osiągniesz szczęście, gdy jakiś mężczyzna ci się oświadczy. Pracują tylko te, których nikt nie chciał (utrzymywać). Prowadź dom, wychowuj dzieci, ale przede wszystkim dbaj o zadowolenie pana męża. Jak to dobrodusznie kwitowała reklama Heinza: „Obecnie większość mężów przestała bić swoje żony, ale cóż może być bardziej bolesnego dla wrażliwej męskiej duszy niż nuda przy stole”.

sobota, 26 grudnia 2020

"Małe sekrety" Jennifer Hillier

 


Ostatnio cierpiałam na chroniczny brak czasu połączony ze złą organizacją (nieogarem). Nie wiedzieć kiedy stosik książek od wydawnictw zmienił się w prawdziwy stos hańby. Patrzył na mnie z coraz większym wyrzutem, aż zaczęłam unikać go wzrokiem. Próbowałam nie myśleć, że na recenzję czekają tytuły, które otrzymałam dwa miesiące temu... Przeszło mi nawet przez głowę, żeby zrobić coś niegodnego – opisać książkę niedoczytaną. Na szczęście skończyło się na głupiej myśli. Nadeszły święta i w końcu miałam czas na uczciwe podejście do sprawy. Sięgnęłam po „Małe sekrety” i... skończyłam je w tym samym dniu. Tak, proszę państwa, trafiłam na jedną z książek, które wciągają czytelnika za szmaty i ani się zorientuje, a patrzy na ostatnią stronę.

poniedziałek, 16 listopada 2020

"W cieniu zła" Alex North


One, two, Freddy's coming for you
Three, four, better lock your door
Five, six, grab your crucifix
Seven, eight, gonna stay up late
Nine, ten, never sleep again

Ubiegłoroczny „Szeptacz” pozamiatał polskim rynkiem wydawniczym, a na pewno Instagramem i blogami książkowymi. Po premierze kurz nieco opadł, do pełnych zachwytów recenzji blogerek dołączyły bardziej stonowane, tzw. zwykłych czytelników. Ale wciąż byłam ciekawa – i zarazem sceptyczna, jak przy większości głośnych kampanii reklamowych. Jedyna wyliczanka, która w dzieciństwie jeżyła mi włos na głowie, to ta o Freddym. Dziś pan w czerwono-czarnym sweterku, drapiący po ścianach żelaznymi pazurami, tylko bawi, ale urodzeni w latach 80. mieli srogie koszmary z nim w roli głównej.  

sobota, 1 sierpnia 2020

"Ostatni lot" Julie Clark


Ależ bym chciała obejrzeć ekranizację tej książki! To thriller przez duże „T”, wciągający od pierwszych stron i nabierający pędu z każdym kolejnym rozdziałem. Brzmię, jakbym namolnie go reklamowała? Bo tak jest. Żałuję, że jeszcze przed przeczytaniem obiecałam go oddać, bo chętnie zostawiłabym go na półce. No ale słowo się rzekło, kobyłka u płota, a kod przesyłki wygenerowany. No i frunie już do mnie najnowsza Yrsa, więc... Leć, „Ostatni locie” i ciesz innych!

niedziela, 1 grudnia 2019

"Jestem śmiercią" Chris Carter


Ostatnio sięgnęłam po książkę, co do której miałam spore oczekiwania i nieco się rozczarowałam. Z kolei do „Jestem śmiercią” byłam nastawiona negatywnie, zatem autor miał trudniejsze zadanie – przekonać mnie, że nie tworzy komercyjnych trocin. Czy mu się udało? Trochę tak i trochę nie, ale o tym niżej.

wtorek, 30 lipca 2019

"Gdzie jesteś, Bernadette" Maria Semple (recenzja przedpremierowa)


Wydawałoby się, że fabuła „Gdzie jest Bernadette” jest prosta – główna bohaterka nagle znika. Wręcz zapada się pod ziemię i to w trakcie ważnego wydarzenia, przed jeszcze ważniejszym wydarzeniem. Miała wyruszyć z rodziną na Antarktydę, na wycieczkę, którą jej córka Bee wymarzyła sobie jako nagrodę za wyniki w nauce. Tylko, że... Bernadette boi się ludzi. Unika wszelkich interakcji i to do tego stopnia, że w tajemnicy przed mężem zatrudnia wirtualną asystentkę z Indii. Tajemnicza Manjula robi za nią zakupy, opłaca rachunki i załatwia recepty na mocne środki przeciw chorobie morskiej. Podróż na Antarktydę przeraża Bernadette tak bardzo, że myśli nawet o wyrwaniu zębów mądrości. Wszystko, byle tylko wykręcić się od konieczności przebywania na jednym statku z obcymi ludźmi. Podobało mi się jej poczucie humoru i cynizm, podziwiałam jej talent i eko podejście, ale przewracając kolejne kartki, coraz bardziej upewniałam się, że bohaterka potrzebuje pomocy. 

poniedziałek, 4 marca 2019

„W imię miłości” Jodi Picoult



„W imię miłości” to książka o tym, ile można zrobić, żeby ochronić ukochaną osobę. O tym, jak wiele można poświęcić. I jak mało znaczy doświadczenie, kiedy straszna rzecz dotyka nie kolejnego klienta, a własne dziecko. Kiedy tracą znaczenie procedury i oficjalny tryb postępowania, a amok przyćmiewa rozsądek. Kiedy wszystko traci sens. 

sobota, 16 lutego 2019

"Vox" Christina Dalcher (recenzja przedpremierowa)


Ledwie pojawiły się pierwsze wzmianki o "Vox", mirki pisały: "Babom wolno mówić tylko sto słów dziennie? Raj!", ewentualnie: „W Arabii Saudyjskiej spróbujcie z tym tematem!” Coś w stylu: "Feminizm? Wychodzę!" Bo u nas to co innego, kobietom wolno wszystko. Nikt ich nie bije i nie gwałci. Zazwyczaj. I nawet wolno im się bezkarnie odezwać w towarzystwie. A kiedy gwałcone latami wywalczą odszkodowanie, pan o wyglądzie rubasznego wuja, co to lubi na weselu poobłapiać młódki, stwierdza, że „nawet ku#wa tyle nie zarobi”. I uśmiecha się dobrotliwie do kamerzysty, ubawionego równie jak on. Oj tam oj tam, panie, przewraca się im w głowach.

sobota, 2 lutego 2019

"Na gorącym uczynku" Harlan Coben


Oskarżenie o pedofilię jest jak klątwa. Nawet wyrok uniewinniający nie pomoże powrócić na łono społeczeństwa - jest się jak trędowaty, a ostracyzm nie ogranicza się do niechętnych spojrzeń czy milczenia przy mijaniu się na ulicy. Nierzadko przyjmuje czynną postać, skutkując piętnowaniem, prześladowaniem rodziny czy siniakami na ciele.

wtorek, 1 stycznia 2019

"Porzucony" Alan Philps, John Lahutsky


Gdyby ta książka nie była na faktach, irytowałabym się namnożeniem w niej trudności i przeszkód, jakie blokowały głównemu bohaterowi drogę ucieczki z jego prywatnego piekła. Ileż można wymyślić, co jeszcze się stanie, żeby uniemożliwić mu wyrwanie się z rosyjskiego (a mentalnie wciąż radzieckiego) systemu, który skazał go na cierpienie? Niestety ten scenariusz pisało samo życie.

wtorek, 25 grudnia 2018

"Boże Narodzenie w Lost River" Fannie Flagg


Przewinęło się przez moje ręce parę świątecznych książek, które przeczytałam i bez żalu puściłam w świat. Tej nie oddam. I nie tylko dlatego, że wyszła spod pióra Fannie Flagg, autorki "Smażonych zielonych pomidorów", czyli książki przekochanej, takiej, którą chce się mocno przytulić. Chociaż nie, właśnie dlatego. Ale nie tylko dlatego.

"Boże narodzenie..." to ponowne wydanie książki znanej już czytelnikom jako "Święta z kardynałem". Nie powiem, że nie byłam zaintrygowana tym tytułem. Nie wiedziałam, czego mam się spodziewać - może wigilijnej kolacji na plebanii czy czegoś w tym rodzaju? A tu ani święta, bo akcja trwa dłużej niż kilka dni, ani z księdzem, bo nie o pana w sutannie chodzi. Tym razem Fannie zaprasza nas do Lost River, uroczej miejscowości leżącej w Alabamie, gdzie listy dowozi się łódką, a w lokalnym sklepiku klientów wita sympatyczny i bardzo bystry ptaszek o imieniu Jack. To kardynał, uratowany przez sklepikarza przed smarkaczami z wiatrówką. Dobry duszek sklepu i, jak się później okazuje, całego miasteczka.

niedziela, 16 grudnia 2018

"Gdzie jest Prezydent" James Patterson, Bill Clinton (recenzja przedpremierowa)


Jeden z najlepiej sprzedających się pisarzy na świecie i jednocześnie jeden z najpłodniejszych (nasz rodzimy „śnieżek” może się przy nim schować). Gdzieś wyczytałam, że w 2018 roku spłodził, bagatela, 15 powieści. Pominę, że większość z nich tylko sygnuje swoim nazwiskiem. W każdym razie Znany Pisarz. Prawie mi głupio, że jego nazwisko przez długi czas kojarzyło mi się wyłącznie z okładkami kryminałów Yrsy Sigurdardottir. Niezbyt mnie interesowało, kim jest ów James Patterson, zachęcający do zakupu blurbem „Wciągające, niepowtarzalne i emocjonujące”. No ale tutaj mamy nie tylko Znanego Pisarza, ale i byłego prezydenta USA. Kogóż by nie intrygowało, co może wyjść ze współpracy takiego duetu? Nastawiałam się na sensację w stylu "Olimp w ogniu" czy "Czas patriotów", czyli wartką akcję, intrygę na szczytach władzy i bohatera, który może ufać tylko sobie. Później zastanawiałam się, czy nie trzymam w ręku papierowej wersji "Szklanej pułapki 4" (tylko bez wiecznie poobijanego Willisa), ale szybko akcja tak mnie wciągnęła, że skupiłam się wyłącznie na czytaniu.