„Jak to jest ukraść duszę? Odebrać komuś nieszczęście i uczynić je... nieszkodliwym? Uleczyć ranę tylko po to, aby można ją było znów zadać po raz pierwszy?”
wtorek, 6 stycznia 2026
niedziela, 20 lipca 2025
"Materiał na męża" Alexis Hall
„Luc, kto jak nie matka ma ci kupić kokainę? Wiem, która jest najlepsza, i znam najlepszych dostawców. Niestety wielu z nich nie żyje, bo... cóż. Dilerzy prowadzą zazwyczaj niezdrowy tryb życia. Dużo pracują, źle się odżywiają. Poza tym to niezwykle stresujące zajęcie”.
„Wiesz co, zawrzyjmy układ. Nie zaproszę cię na ślub, ty w zamian za to nie musisz mi opowiadać o swoim życiu, a moje życie możesz mieć w dupie”.
sobota, 10 maja 2025
Trzy tęczowe historie
Trochę mnie nie było, ale miałam taki zastój piśmienniczy, że trudno o gorszy. Czytałam dużo, naprawdę dużo, tyle że głównie na Wattpadzie. Papierową książkę skończyłam miesiąc temu, ale im dłużej przymierzałam się do recenzji, tym bardziej wena zapierała się kopytami, że nie, nie piszemy. Ni uja! Jak mawiał pewien polityk, zawsze się trochę g... zmusza. Więc i ja się zmusiłam. Sama siebie wzięłam na sposób i zamiast jednej, mam trzy książki. Właściwie cztery, choć nie do końca. A i z tymi trzema to też tak... Dooobra, lećmy z tym!
sobota, 1 marca 2025
"Sovereign" Raya Morris Edwards
Dark cowboy romance BDSM z dużą różnicą wieku – to nie miało szansy mi się spodobać. Czemu się zgłosiłam? Z ciekawości. Gdyby książka była napisana dobrze, oceniłabym ją pozytywnie, mimo niechęci do age gap i relacji uległa – dominujący. Tyle że „Sovereign” wypalił mi w mózgu sporo pikseli. Zdiagnozowałam u siebie zespół Tourette'a, bruksizm i przyspieszoną menopauzę. Zadręczałam otoczenie cytatami, żeby nie cierpieć w samotności. Dzieliłam się frustracją, a teraz, po skończeniu, czuję się jak koń po westernie. Oni pewnie też.
piątek, 21 lutego 2025
"Miłość dwa razy na wynos" Nuadell
Wattpad. Okryty złą sławą, budzący wiele, niekoniecznie pozytywnych skojarzeń. Dla jednych wylęgarnia toksycznych tworów NieZwykłego, dla drugich społeczność osób lubiących pisanie. Dla mnie narzędzie, które ułatwia tworzenie dialogów. Serio, założyłam konto, bo nie szło mi z nimi w Wordzie. Szybko odkryłam, że sprawniej poprawiam tekst, no i nie okłamujmy się, fajnie, kiedy ktoś go czyta. Moja blogerska dusza śpiewa na widok nowych powiadomień.
Co zabawne, początkowo nie interesowało mnie czytanie cudzych książek. Pisałam, korygowałam, wklejałam do Worda i tyle. Zmieniłam podejście, gdy przesłałam debiut do wydawnictwa, a redaktorka wolała przeczytać go na Wattpadzie, zamiast otwierać załącznik. Zaczęłam powoli, ostrożnie obwąchiwać tę platformę. Natknęłam się na... naprawdę dziwne rzeczy. Co się nazgrzytałam zębami i naprzewracałam oczami, to moje. Nie zabrakło pytań retorycznych typu „gdzie rodzice?” i wzdychań „kiedyś były czasy, teraz nie ma czasów”. Są tam fantazje o byciu porwaną przez przystojnego mafiosa, rozkochaniu gwiazdy i/lub milionera. Są dziełka pisane na telefonie w autobusie (hihi, nie chciało mi się poprawiać, ale wchodźcie i komentujcie). Są shoty 18+, które lepiej czytać z wiadrem pod ręką. Są niepokojące (moją wewnętrzną nauczycielkę) ero-romanse z bad boy'ami, którzy tak naprawdę nie są źli, tylko skrzywdzeni. Trzeba nauczyć ich kochać, bohaterka ich zmieni i już będą słodcy jak pluszaczki. Po mojemu fchuj toksyczne.
wtorek, 31 grudnia 2024
"Ugly love" Colleen Hoover
No i dobra, mam za sobą sobą drugą książkę Colleen Hoover. Mogę już (chyba) stwierdzić, że z autorką mi nie po drodze. Szkoda czasu, nie będzie z tej mąki chleba, co najwyżej zakalec. Podobnie jak poprzednią, „Verity”, tak i tę przeczytałam w parę godzin, ale tym razem było sporo przewracania oczami i mamrotania pod nosem: „Nie zes.aj się!”
czwartek, 12 grudnia 2024
"Verity. Coraz większy mrok" Colleen Hoover
Lubię sobie czasem wciągnąć weggera z Żabki. W grupie wegusów na FB są tacy, co ostentacyjnie mdleją na widok składu, ale mam to gdzieś. Mniej więcej w połowie zdaję sobie sprawę, że wkrótce pożałuję, ale za jakiś czas znowu go kupię. Tak jak Laysy o smaku zielonej cebulki, z pełną świadomością, że będzie mnie po nich bolał brzuch. Z grubsza tak wyglądał początek mojej przygody z Colleen Hoover.
piątek, 27 września 2024
"Zmierzch" Stephenie Meyer
„Renee zawsze postępowała tak, żeby to jej było wygodnie. Z pewnością nie miałaby nic przeciwko, żebym i ja poszła w jej ślady. A Charlie ma grubą skórę, szybko dojdzie do siebie, poza tym jest przyzwyczajony do mieszkania w pojedynkę. Nie mogę robić wszystkiego pod nich, to moje życie”.
sobota, 10 czerwca 2023
"Fake Dates and Mooncakes" Sher Lee (rec. przedpremierowa)
sobota, 12 czerwca 2021
"Oona kontra życie" Margarita Montimore
„Po tych wszystkich latach wciąż nie potrafię do tego przywyknąć. Czasami wracasz do mnie jako dziecko w ciele starszej osoby, a czasami jesteś taką pomarszczoną duszą o młodym ciele, w duchu starszą ode mnie”.
Jak by to było – żyć niechronologicznie? Przeskakiwać po życiu, raz do przodu, raz w tył. Dziś masz 19 lat, za rok ponad 50, za dwa lata jesteś przed 30-tką, a w następnym roku po 40-tce... Nigdy nie wiesz, jaki rok nastanie minutę po północy w sylwestrową noc. Jak żyć w ten sposób? Jak zbudować coś trwałego, np. wejść w związek lub wychowywać dziecko? Czy to w ogóle możliwe? Czy takie życie po prostu się przeżywa, płynąc z nurtem? A może da się jakoś odzyskać nad nim kontrolę?
poniedziałek, 23 marca 2020
"Osaczona" Pola Roxa (recenzja przedpremierowa)
czwartek, 19 marca 2020
"Bez pożegnania" Agnieszka Lingas-Łoniewska (recenzja przedpremierowa)
Rozedrgane palce, szloch wstrzymywany w gardle, oczy, które uparcie wciąż zachodzą łzami... Zanim udało mi się uspokoić oddech i zatrzymać roztrzęsione dłonie na uspokajająco chłodnej klawiaturze, minęło kilka dobrych minut. Myśli wciąż kłębią się w mojej głowie jak stado kolibrów, a serce bije tak szybko i gwałtownie, jakby miało zaraz rozsadzić mi klatkę piersiową. Nie wiem, czy dziś zasnę... Czy kiedykolwiek zasnę... Ta nawałnica emocji, jaka przetoczyła się przez moją duszę... Jak wrócić do rzeczywistości po czymś takim? Jak sobie z tym poradzić?
piątek, 5 kwietnia 2019
"Gdybyś tylko wiedziała" Hannah Beckerman
Jaka to piękna, mądra książka... Mam problem, żeby opisać jej fabułę tak, by nie zdradzić zbyt wiele. Wystarczy jedno niepotrzebne zdanie, jedna informacja więcej i już napiszę za dużo. Więc może tak: „Gdybyś tylko wiedziała” to opowieść o poczuciu winy dręczącym trzy kobiety, matkę i jej córki. Wyrzuty sumienia zżerają je od środka i zatruwają duszę, kładąc się ponurym cieniem na całym ich życiu. Każda z nich uważa, że jest winna tragedii, która wydarzyła się przed wieloma laty. Przeszłość ciąży im podwójnie, bo czują, że nie mogą się z nikim nią podzielić. Muszą milczeć. Dla dobra rodziny. Rodziny, która prawie trzy dekady temu rozpadła się z trzaskiem, a jej członków rozdzieliła cisza pełna bólu. I nienawiści.
środa, 27 marca 2019
"Prosty układ" K.A. Figaro (recenzja przedpremierowa)
środa, 3 stycznia 2018
"Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta" W. Bruce Cameron
to zachodzi ryzyko, że lektura książki może grozić nagłym atakiem cukrzycy. Z "Psiego najlepszego..." trochę tak jest. Gdyby była filmem, to z pewnością klasycznym amerykańskim familijnym. Takim, który ogląda się w samym środku świąt w pięknie przystrojonym salonie, z golden retrieverem leżącym u stóp. Ale to książka, pisana trochę niepoważnie, by nie rzec: infantylnie. Jest idealna dla kogoś, kto marzy o tym, żeby wytarzać się w szczeniaczkach. Co jakiś czas jednak spod tego lukru wyłania się nuta goryczy.














