Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seryjny zabójca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seryjny zabójca. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 maja 2024

"Martwy sad" Mieczysław Gorzka

Najprzyjemniejsze w czytaniu tej książki było siedzenie na balkonie w niedzielny poranek i wygrzewanie się na słońcu. Niestety, sama lektura mnie wymęczyła i ciągnęła się parę tygodni. Dokończyłam „Martwy sad”, tylko dlatego, żeby nie dokładać do listy „niedoczytane” kolejnego tytułu. Dyplomatycznie rzecz ujmując, na mój zastój czytelniczy nie pomógł, choć zapowiadał się nieźle.

sobota, 16 września 2023

"Zaraza" Przemysław Piotrowski

No i mamy za sobą czwarty tom serii, która miała być trylogią. W posłowiu autor przyznaje, że stawiając kropkę w „Cherubie”, już wiedział, że będzie ciąg dalszy, stąd takie, a nie inne zakończenie. Niemniej widzę dużą różnicę między obiema* częściami. O ile przy trzeciej wzdychałam ciężko i myślałam, że więcej nie zdzierżę, tak tutaj nie wykluczam sięgnięcia po najnowszą, kiedy się pojawi. Aczkolwiek wielkiego zachwytu nie było.

sobota, 9 kwietnia 2022

"Echo Man" Sam Holland (recenzja przedpremierowa)

Od paru lat odczuwam przesyt nowymi filmami. Wydają mi się niemiłosiernie wtórne, a do tego przepełnione bodźcami, przez co męczą, zamiast angażować. Kiedyś uwielbiałam filmy S-F, a dzisiejsze zwyczajnie mnie nudzą. Włączcie mi najnowsze produkcje Marvela, a nie zdążycie nawet nakryć mnie kocem. Zasnę zaraz po wyświetleniu tytułu. Z nowymi książkami niestety bywa podobnie. Ale żeby nie wyszło, że narzekam, bo kiedyś były czasy, teraz nie ma czasów, przejdźmy do tematu. Do książki skazanej na sukces.

piątek, 15 października 2021

"Jeden krok przed śmiercią" Mary Burton (recenzja przedpremierowa)


Co jakiś czas przypominam sobie, że nie tylko ponure skandynawskie kryminały są godne uwagi. Warto sięgać też po amerykańskie – choć z zupełnie innego powodu. W przypadku tych drugich często chodzi o czystą rozrywkę, przystępny styl i wartko płynącą akcję. Właśnie taka jest najnowsza książka pisarki, której nazwisko „regularnie pojawia się w pierwszej dwudziestce rankingu Amazona w kategorii „najlepszy autor thrillerów z gatunku romantic suspense””. Prócz tego Mary Burton ma na swoim koncie ponad trzydzieści tytułów. Jeśli o mnie chodzi, oznacza to tylko (albo aż) tyle, że tworzy w sposób, który odpowiada rzeszom czytelników. Może to być zarówno wadą, jak i zaletą. Sami oceńcie.

niedziela, 3 października 2021

"Znajdź mnie" Anne Frasier (recenzja przedpremierowa)

Ależ to było mocne! Ależ to było dobre, wciągające i zaskakujące! Już dawno nie czytałam tak znakomitego thrillera! Po serii książek dość dobrych, całkiem w porządku czy średniakach w końcu trafiła mi się prawdziwa petarda. Uwielbiam, kiedy historia nie daje mi spokoju, zmusza do myślenia o niej podczas pracy lub innych spraw. Kiedy odliczam sekundy do chwili, w której będę mogła ponownie do niej przysiąść i poznać rozwiązanie. „Znajdź mnie” to właśnie taka książka.

niedziela, 2 maja 2021

"Miasto duchów" Ben Creed (recenzja przedpremierowa)


Jakie to było dobre! Jakie to było przemyślane, porządnie napisane, prawdziwe i mocne! Dawno nie czytałam tak świetnego kryminału i ciągle jestem pod dużym wrażeniem. „Miasto duchów” to jedna z tych książek, dla których zarywa się noc, a później myśli nad nią, myśli i przeżywa. Rewelacja!

sobota, 18 lipca 2020

"Jedyne wyjście" Ryszard Ćwirlej

„Ile dałbym, by zapomnieć cię,
Wszystkie chwile te, które są na nie,
Bo chcę (bo chcę) nie myśleć o tym już,
Zdmuchnąć wszystkie wspomnienia niczym zaległy kurz”.

Nie jestem ostatnio w zbyt optymistycznym nastroju, ale mimo wszystko spróbuję podejść do tematu z optymizmem. Mam gorącą nadzieję, że „Jedyne wyjście” to moje największe rozczarowanie 2020 roku i już do grudnia nie będę mieć (nie)przyjemności obcowania z równie nudną książką. Męczyłam ją ponad miesiąc, czytając na raty – włącznie z metodą kibelkową – żeby wreszcie skończyć i mieć z głowy. Straciłam na nią czas, w którym spokojnie przeczytałabym ze trzy inne.

piątek, 6 marca 2020

"Władcy czasu" Eva García Sáenz de Urturi


Kiedy przewróciłam ostatnią stronę „Władców czasu”, poczułam się jak po obejrzeniu ostatniego odcinka „Sailor Moon”. Mimo że od tamtego dnia minęło ponad dwadzieścia lat, wciąż pamiętam ten zachwyt pomieszany ze smutkiem. Napięcie opadło, wszystkie wątki podomykane, bohaterowie mogą wreszcie odpocząć i zająć się swoim życiem. Elfy odpływają. Kurtyna.

niedziela, 1 grudnia 2019

"Jestem śmiercią" Chris Carter


Ostatnio sięgnęłam po książkę, co do której miałam spore oczekiwania i nieco się rozczarowałam. Z kolei do „Jestem śmiercią” byłam nastawiona negatywnie, zatem autor miał trudniejsze zadanie – przekonać mnie, że nie tworzy komercyjnych trocin. Czy mu się udało? Trochę tak i trochę nie, ale o tym niżej.

wtorek, 19 listopada 2019

"Festiwal" Andrzej Dziurawiec


Nie wiem, czy ta książka podobała mi się, czy nie. Zdaję sobie sprawę, że to dziwne, ale to chyba jeden z tych tytułów, z którymi trzeba się przespać. Tyle tu tego, że czuję się, jakbym wyszła z wirówki. Jak gej, to od razu w peniuarze, a do tego – żeby było dziwniej – ze szczekającą papugą. Jak feministka, to z „pełnym niedźwiadkiem” (który robi takie wrażenie na policjancie, że aż musi kilkukrotnie pytać innych ludzi, czy ich to nie dziwi. Ten niedźwiadek.). Jak klub LGBT-friendly, to bywalcy tak barwni i nietypowi, że heteryk ubrany na czarno rzuca się w oczy jak Siuks w warszawskim Mordorze.

wtorek, 12 listopada 2019

"Rytuały wody" Eva García Sáenz de Urturi


To wspaniałe, gdy zdobywa się dużą popularność już pierwszą książką, ma to jednak i mniej przyjemną stronę. Głównym problemem, z jakim borykają się znakomite debiuty, są (często nierealne) oczekiwania czytelników. Nie ma możliwości trafienia we wszystkie gusta, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto stwierdzi, że historia jest zbyt nudna, za bardzo kontrowersyjna, opisana zbyt rozwlekle, pomija zbyt wiele wątków, jest zbyt krwawa, za mało krwawa... Tak właśnie stało się z drugą częścią Trylogii Białego Miasta. Poniżej będę co nieco spojlerować wydarzenia z „Ciszy...”, więc jeśli ktoś jej nie czytał, a się przymierza, niech nie czyta dalej ;)

niedziela, 20 października 2019

"Pasażer 23" Sebastian Fitzek


Nie przypuszczałam, że kiedykolwiek będę z szerokim uśmiechem czytać ostatni rozdział makabrycznego kryminału. I całkiem niedawno pisałam, że czułam się jak na karuzeli, czytając "Zapisane w kościach", bo autor tak zarzucał czytelnika nowymi tropami, że zasypał go nimi po uszy. Nie wiedziałam, co piszę, bo nie znałam wtedy Fitzka! To dopiero rollercoaster! Mogę górnolotnie stwierdzić, że "Pasażer 23" wywołał we mnie ogrom przeróżnych emocji, od zdziwienia (że istnieją sposoby dręczenia człowieka, które mnie zaskakują. A na widok kartki papieru długo jeszcze będę mieć ciarki na plecach), przez obrzydzenie (czynami dorosłych) po rozbawienie, którego nie spodziewałam się czuć przy tego typu książce.

poniedziałek, 23 września 2019

"Zapisane w kościach" Simon Beckett


No i poznałam Słynnego Pisarza, jednego z tych, co to nie wypada nie znać. Poznałam i nawet mi się podobało, choć jest parę „ale”. Rzadko mam okazję zaczynać serię od pierwszego tomu i tym razem nie było inaczej. Nie uważam jednak, żebym wiele na tym straciła. Po dotarciu do zakończenia cieszę się, że nie zaczęłam od trzeciego.

wtorek, 12 lutego 2019

"Cisza białego miasta" Eva García Sáenz de Urturi (recenzja przedpremierowa)


Sięgnęłam po "Ciszę białego miasta", skuszona zarówno opisem, jak i tym, że akcja książki dzieje się w Hiszpanii. Byłam przeziębiona, jakaś taka wymarznięta, więc z przyjemnością przeniosłam się w sam środek upalnego lata w zabytkowym mieście, gdzie właśnie zaczynały się Dia del Blusa, obchody ku czci Białej Panienki. Poprzedzało je święto bractw młodzieży, coś na podobieństwo juwenaliów, czyli wiadomo - dużo muzyki, alkoholu i szans na znalezienie miłości życia. Tzn. jednej nocy. Idealna pora łowów dla seryjnego zabójcy.

"Cisza białego miasta" przywitała mnie mocnym uderzeniem. Główny bohater, będący narratorem, poinformował mnie lakonicznie, że "skończył z kulą w głowie", stając się ostatnią ofiarą mordercy. Nie wiedziałam, co myśleć. Nie żyje? I dowiaduję się o tym tak po prostu, na drugiej stronie ponad 560-stronicowej książki?

piątek, 15 grudnia 2017

"Głębiej niż grób" Tami Hoag

glebiej niz grob 2 

Wyobraź sobie, że zostałeś uwięziony we własnym ciele - w ciszy i ciemnościach. Masz przebite bębenki, zaklejone usta i oczy. W panice trudno ci nawet ustalić, w jakiej pozycji się znajdujesz. Kiedy się potkniesz, o upadku powiadomi cię dopiero ból zderzenia z podłogą. Twój oprawca ma nad tobą pełną kontrolę, napawa się twoim strachem. Wiesz, że nic cię nie uratuje. Jesteś bezradny. Tak właśnie czuje się każda ofiara seryjnego zabójcy, którego władze Oak Knoll, niedużego miasteczka w południowej Kalifornii, boją się nazwać seryjnym zabójcą. Tak jakby miało go to powstrzymać.

wtorek, 3 października 2017

"Kaiken" Jean-Christophe Grangé


To moje pierwsze spotkanie z tym pisarzem, wcześniej miałam tylko okazję poznać adaptację jego książki - "Purpurowe rzeki". Mimo że uważam ją za bardzo dobrą produkcję, w trakcie oglądania czułam się niekomfortowo. Film był taki... brudny i ciemny. Może nawet nie tyle sam film, co pokazane w nim zbrodnie. Podczas czytania "Kaiken" czułam się tak samo, i to praktycznie od pierwszych stron, kiedy wraz z Passanem, głównym bohaterem, przemierzałam ulice Paryża. Mroczne, pełne zła i przemocy, na którą rozsądnie przymknąć oczy. Mimo faktu, że jest się policjantem.