- Ciekawa historia pełna zwrotów akcji? Jest.
- Porządny research? Jest.
- Poprawny, bogaty język? Jest.
- Co zatem nie zagrało?
Nieskromnie przyznam, że uważam się za osobę oczytaną, choć nie pochłaniam już książek w takim tempie, a z pewnością nie w takiej liczbie jak w szkole średniej czy na studiach. Zwyczajnie brak mi na to czasu. Nie miewam problemów z rozumieniem tekstu ani ze skupieniem się na czytaniu. Uwielbiam Yrsę Sigurdardottir, która wymaga od czytelnika pełnej uwagi i zaangażowania. Najnowsze dzieło Katarzyny Bondy również nie sprawiło mi trudności. Niemniej przy Yrsie zdarzało mi się zarwać noc, aby poznać zakończenie, a „Klatkę dla niewinnych” odkładałam wiele razy. Gdzie tkwi problem?
