Pokazywanie postów oznaczonych etykietą W. Bruce Cameron. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą W. Bruce Cameron. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 stycznia 2018

"Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta" W. Bruce Cameron

Wydawać by się mogło, że to jedna z tych słodkich świątecznych książek, w których miłość rośnie wokół nas, a w dalszym tle uroczo migają choinkowe światełka. Jeśli pojawia się jakiś problem, to jest na tyle drobny, żeby nie zakłócić na dłużej atmosfery, a i tak wstawia się go głównie po to, żeby koniec powieści mógł być jeszcze bardziej radosny i ku pokrzepieniu serc. A kiedy dodamy do tego...


to zachodzi ryzyko, że lektura książki może grozić nagłym atakiem cukrzycy. Z "Psiego najlepszego..." trochę tak jest. Gdyby była filmem, to z pewnością  klasycznym amerykańskim familijnym. Takim, który ogląda się w samym środku świąt w pięknie przystrojonym salonie, z golden retrieverem leżącym u stóp. Ale to książka, pisana trochę niepoważnie, by nie rzec: infantylnie. Jest idealna dla kogoś, kto marzy o tym, żeby wytarzać się w szczeniaczkach. Co jakiś czas jednak spod tego lukru wyłania się nuta goryczy.