„To ja jej muwie że czuje sie nie za dobże bo myślał że od razu bende mondry i wruce zaraz do piekarni pokazać chłopcom jaki jestem mondry i rozmawiać z nimi o rużnych żeczach a może nawet zostać asystentem piekaża. Że chciał pujść sprubować znaleść mamusie i tatusia. Ale sie zdziwio kiedy zobaczo jaki jestem mondry bo mama zawsze chciała żebym też był mondry. Może mnie już nie wyżuco kiedy zobaczo jaki jestem mondry”.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą studium samotności. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą studium samotności. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 14 września 2025
sobota, 29 kwietnia 2023
"Mówcie mi Kasandra" Marcial Gala
Nie lubię czuć się źle po przeczytaniu książki. Wiem, że i takie emocje są potrzebne, żeby nie zamykać się w swojej bańce, ale nie zmienia to faktu, że boli. Siedzę nad pustym edytorem i próbuję znaleźć najlepsze słowa do tego, co kłębi mi się w głowie. A może bardziej pasowałoby „w sercu”?
środa, 25 stycznia 2023
"Strach" Jozef Karika
Tak się zdarzyło, że w moje ręce trafił całkiem niezły horror, który niejednemu zjeży włos na karku. Przy czym ja sama pozostałam przez większość lektury niewzruszona. Czy to się aby nie wyklucza? Nie i już Wam tłumaczę, jakim cudem.
sobota, 15 lutego 2020
"Zakonnice odchodzą po cichu" Marta Abramowicz
„Zakony
psują dobrych ludzi, idealistów, którzy chcą czegoś więcej.
Jesteś zachęcana, by ślepo wierzyć, nawet jeśli się nie
zgadzasz. Czarne jest białe, białe czarne. Masz to przyjąć w imię
ślepego posłuszeństwa. Ja tak robiłam. To był gwałt na umyśle”.
Kiedy
sięgałam po „Zakonnice odchodzą po cichu”, niby
wiedziałam, co mnie czeka, ale i tak ciśnienie podnosiło mi się z
każdą przewróconą kartką. Na ledwo dwustu stronach autorka
zgromadziła masę danych na temat, który wcześniej niewielu miało
odwagę poruszyć: życie w żeńskim
zakonie – i po nim. Trudno stwierdzić, który etap był
trudniejszy do zbadania, wiadomo jedynie, że to tabu. Byłym zakonnicom nie wolno brakuje czasu, żeby o tym
rozmawiać. Matki przełożone patrzą surowo i odradzają pisanie,
bo „nic dobrego z tego nie wyniknie”. Bracia, którzy
zgodzili się wypowiedzieć, proszą, żeby nie podawać nazwy ich zakonu.
poniedziałek, 27 maja 2019
"Teoria opanowywania trwogi" Tomasz Organek
Coś
mi się wydaje, że ta recenzja będzie równie obfita w słowa, a
uboga w konkret co recenzowana książka... Ale po kolei. W moje ręce
trafił debiut prozatorski Tomasza Organka, muzyka i kompozytora,
piosenkarza oraz autora tekstów. Człowieka, o którym dotąd nie słyszałam. Jak to mam w zwyczaju, przeszukałam sieć, żeby
trochę go poznać. Dowiedziałam się, że już wcześniej parał
się pisaniem, ale krótką formą i dopiero "Teoria
opanowywania trwogi" dała mu możliwość powiedzenia
wszystkiego tak, jak chciał (parafrazując za Newsweekiem). Tak więc
zasiadłam do lektury, mając świadomość, że trzymam w ręku
książkę pisaną przez artystę. Debiut, ale bynajmniej nie twór
niewprawnej ręki, dopiero uczącej się, jak trzymać pióro. Co
kryje się za niepozorną, minimalistyczną okładką? Opowieść o
wspólnej podróży Borysa i Anety (Niety), dwojga ludzi jednocześnie
bliskich sobie i obcych, różnych, a jednak zaskakująco podobnych.
Oboje uciekają przed światem, każde na swój sposób. Żadne nie
pasuje do rzeczywistości, z tym, że jedno z rezygnacją się z tym
godzi, a drugie agresywnie walczy.
sobota, 11 maja 2019
"Tylko nie mów nikomu" film braci Sekielskich
To
miała być kolejna zwykła recenzja kolejnej zwykłej książki.
Bo dawno nic nie zamieszczałam, więc przydałoby się coś wrzucić.
Ale kiedy zasiadłam do pisania, zdałam sobie sprawę, że to
jałowe. Piszę, kiedy czuję, że powinnam, kiedy przeczytam coś
ważnego i chcę się tym podzielić. Robię to hobbistycznie, więc
żadne terminy mnie nie gonią. Stwierdziłam, że pora coś
napisać, ale nie recenzję i nie książki. Bo czuję, że powinnam.
Że muszę. Muszę napisać o filmie.
Dziś o 14:30 na profilu Tomasza Sekielskiego na YT miała miejsce
premiera filmu pt.: "Tylko nie mów nikomu". To
dokument o pedofilii w Kościele, ukazujący tragedię ofiar - osób
ze złamanym życiem, ze zgruchotaną psychiką. Ukazujący też tych
drugich, bezkarnych, starzejących się najspokojniej w świecie w
szacunku i dobrobycie. No, chyba że jakaś ofiara zdobywa się na
odwagę, żeby zgłosić molestowanie, wtedy robi się małe
zamieszanie i ksiądz, który "zbłądził", zostaje
przeniesiony do innej parafii. Raz, drugi, trzeci czy enty, jeśli
jego "skłonności" ujawniają się w kolejnych miejscach.
A ujawniają się, bo czemu miałyby się nie ujawniać.
sobota, 13 kwietnia 2019
"Prawdziwy świat" Natsuo Kirino
Natsuo Kirino tworzy światy, po których trudno mi się swobodnie poruszać. Poznaję je ze zmarszczonym czołem i ściśniętym sercem, a kiedy je opuszczam, długo siedzę w milczeniu. W głowie kłębi się masa myśli, ale żadnej nie udaje mi się schwytać i sformułować w coś sensownego. "Prawdziwy świat" to moja druga, po "Ostatecznym wyjściu", książka tej autorki. Sięgnęłam po nią, choć nie bez wahania. Długo się zastanawiałam, czy chcę, czy naprawdę chcę znów wejść w tę japońską rzeczywistość, surową, oschłą i zimną, a jednocześnie tak rozdygotaną emocjonalnie. Zbudowaną ze skrajności, zaskakującą czytelnika jak widok mężczyzny w garniturze, który bez skrępowania przegląda w metrze czasopismo pornograficzne. Z kamienną, wręcz znudzoną miną.
niedziela, 11 listopada 2018
"Rozświetlone akwaria" Sophie Bassignac
Z tą książką było dziwnie. Czytałam ją, odkładałam (bo inne zajęcia), później znów brałam do ręki i po przeczytaniu paru kartek ponownie odkładałam. Właściwie była nudna - niespełna 200-stronicowa historia kobiety, która poznaje sąsiada. Mimo to coś mnie do niej ciągnęło i tak trochę na raty, trochę przy okazji ją skończyłam.
Jak widnieje z tyłu okładki, debiutancka powieść Sophie Bassignac to "błyskotliwa wariacja na temat Okna na podwórze Hitchcocka". I faktycznie, czuć ten klimat, nie tylko przez podobieństwo miejsca akcji. Przy czytaniu ciągle miałam przed oczami to konkretne hitchcockowskie (?) podwórze, na które wyglądały okna wszystkich mieszkań. W "Rozświetlonych akwariach" trudno o tajemnice, bo głosy niosą się po ścianach. Rodzinnym kłótniom towarzyszy milczenie sąsiadów, a czasem wymowne zatrzaśnięcie czyjegoś okna.
Jak widnieje z tyłu okładki, debiutancka powieść Sophie Bassignac to "błyskotliwa wariacja na temat Okna na podwórze Hitchcocka". I faktycznie, czuć ten klimat, nie tylko przez podobieństwo miejsca akcji. Przy czytaniu ciągle miałam przed oczami to konkretne hitchcockowskie (?) podwórze, na które wyglądały okna wszystkich mieszkań. W "Rozświetlonych akwariach" trudno o tajemnice, bo głosy niosą się po ścianach. Rodzinnym kłótniom towarzyszy milczenie sąsiadów, a czasem wymowne zatrzaśnięcie czyjegoś okna.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







