„Po tych wszystkich latach wciąż nie potrafię do tego przywyknąć. Czasami wracasz do mnie jako dziecko w ciele starszej osoby, a czasami jesteś taką pomarszczoną duszą o młodym ciele, w duchu starszą ode mnie”.
Jak by to było – żyć niechronologicznie? Przeskakiwać po życiu, raz do przodu, raz w tył. Dziś masz 19 lat, za rok ponad 50, za dwa lata jesteś przed 30-tką, a w następnym roku po 40-tce... Nigdy nie wiesz, jaki rok nastanie minutę po północy w sylwestrową noc. Jak żyć w ten sposób? Jak zbudować coś trwałego, np. wejść w związek lub wychowywać dziecko? Czy to w ogóle możliwe? Czy takie życie po prostu się przeżywa, płynąc z nurtem? A może da się jakoś odzyskać nad nim kontrolę?
