„Skok
w króliczą norę” to zaskakująco mądra, smutna i gorzka
książka. Wzięłam ją ze sobą na wyjazd, żeby mieć coś do
czytania w razie nudy, a okazała się nie zwykłym „cosiem”,
tylko naprawdę dobrą, wartościową powieścią. Nie wiedziałam,
że to kolejna część sagi, przez co weszłam w środek (a raczej w
końcówkę) historii czterech przyjaciółek, kobiet w okolicach
40-tki. Śledziłam ich dalsze losy, poznałam skutki podjętych
decyzji i wraz z nimi zastanawiałam się, jak i kiedy to wszystko
tak się pokomplikowało.
