niedziela, 21 grudnia 2025

"Hannibal" Thomas Harris


„– Kiedyś zeszłam na dół, żeby popatrzeć na doktora Lectera, pokazałam go mojej siostrze, gdy przyszła tam z chłopcami. Czuję niesmak, gdy wracam do tego dnia pamięcią. Namówił jednego z pacjentów, żeby opryskał nas – zniżyła głos – nasieniem. Wie pani, o czym mówię?
Owszem, słyszałam już ten wyraz – odparła Starling”.

(Dziś krótko, bo uważam, że nie warto poświęcać tej pozycji więcej niż kilka zdań. A że nie napisałam żadnej innej recenzji, wrzucam takie mini coś...) 

Przywołany cytat to chyba jedyna rzecz, która spodobała mi się w „Hannibalu”. Oglądałam wcześniej ekranizację, więc oryginał miał pod górkę, ale nie pierwszy raz widziałam film przed poznaniem książki. Kiepski styl (być może wina tłumaczenia), zero napięcia, zero klimatu, no i to nieszczęsne zakończenie... Diametralnie różne od ekranowej wersji i po mojemu spaprane po całości. Po, qrwa, całości.

Ponoć autor w ogóle nie planował kontynuacji, ale zmienił zdanie. Może pod naciskiem fanów, może dla pieniędzy – nie wiem i mnie to nie obchodzi. Ja wielką fanką nie jestem, choć „Milczenie owiec” znam i szanuję. W tej części mamy wyjaśnienie, co działo się po ucieczce Lectera, ale czy naprawdę musiało pójść w tę stronę? Czułam olbrzymi niesmak, większy niż przy czytaniu o kolacji. Albo o świniach. Albo o obmywaniu na targu rybnym brudnego niemowlaka.

Nie podobało mi się, nie polecam. Miałam napisać szerszą recenzję, ale szkoda strzępić ryja. Jak ta świnia. Gdyby ktoś pytał mnie o zdanie – ograniczcie się do filmu, a książkę spokojnie możecie sobie darować.
Serio.

Aha! Jeśli uraziłam czyjeś uczucia czytelnicze nazwaniem „Hannibala” dark romansem, może mnie cmoknąć w szczecinkę. I smacznej kawusi.

18 komentarzy:

  1. Mnie też się nie podobało! Szkoda było na nią czasu i atłasu :)
    Już z okazji zbliżających się świąt życzę świętego spokoju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby było OK, przymknęłabym oko na suchy, sztucznawy styl czy wstawki o wieku bohaterki (jak by nie patrzeć, wciąż bardzo młodej kobiety). Ale zakończenie sprawiło, że nie było OK. Bardzo nie OK.

      Dziękuję i wzajemnie :)

      Usuń
  2. Eeeee to poszło w tę stronę? W życiu bym się nie spodziewała, ale książki nie czytałam i jakoś nie mam ochoty zupełnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam autentycznie zażenowana, zniesmaczona i rozczarowana. Autor pojechał po całości i zepsuł tę serię.

      Usuń
    2. Ale jak widać w dzisiejsze standardy się wpisał...

      Usuń
    3. Nie wiem, czy jeszcze ktoś poza mną by na to wpadł, ale kiedy skończyłam, naszła mnie taka właśnie dark romansowa refleksja :/

      Usuń
  3. Wydaje mi się, że czytałam tę książkę, bo po serialu Hannibal miałam fazę i na książki, i na filmy, ale niewiele z lektury pamiętam (musiałabym przegrzebać archiwum bloga, być może gdzieś tam jest recenzja).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też nie świadczy zbyt dobrze o książce, że trzeba się zastanawiać, czy aby już się jej nie czytało ;)

      Usuń
  4. Ani nie oglądałam, ani nie czytałam, jakoś mnie od tego odrzucało zawsze. Możliwe, że jednak kiedyś coś mi się odmieni i nadrobię. Choć dark romance się tutaj nie spodziewałam xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyli nic mnie nie ominęło jak nie czytałam tej książki i na pewno się na nią nie skuszę. Filmu też nie oglądalam, ale zdecydowanie to nie moja tematyka.
    Wspaniałości w 2026 roku 😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nic Cię nie ominęło :)

      Wzajemnie :)

      Usuń
  6. hahah! czekaj, czekaj, teraz to jestem zaintrygowana! :D Rozwiń! Bo ja widziałam tylko filmy, za książki się nie zabierałam, bo trochę za duży cykor mnie łapał! "pomimo jej 32 lat...?" - że była za stara czy za młoda na coś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im dłużej o niej myślę (o tej konkretnej książce, nie serii), tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jest baaardzo kiepska. "Milczenie owiec" mi się podobało, naprawdę, "Czerwonego smoka" tylko oglądałam i był spoko, ale to... Widać, że w tamtych czasach kobiety "były stare" po 30-tce. Autor jest ewidentnym produktem swoich czasów, szczególnie że postanowił zakończyć trylogię tak, a nie inaczej. Dla mnie to było obrzydliwe, zwłaszcza że jestem ogromną przeciwniczką age gapu. Ogromną!

      Usuń
    2. No tak, to trochę tak jak w średniowieczu - jak miałaś 30 lat (znaczy, jeśli dożyłaś :D) to już uchodziłaś za matronę rodu, bo istniały spore szanse, że doczekałaś się wnuków! Szkoda, że takie myślenie nadal funkcjonuje w męskich umysłach - kobieta po 30 przeżyła już wszystko i w sumie do niczego się nie nadaje. I piszę 'nadal', bo sprawdziłam - książkę wydano w 1999, to nie są jakieś odległe czasy

      Usuń
    3. Co gorsza, i dziś nie brak ludzi (głównie mężczyzn, ale nie tylko), którzy twierdzą, że 30-tka to ściana - dla kobiet - i koniec kropka. Stara, amen, pozamiatane, zaorane.

      Usuń
    4. Ale czy to znaczy, że wtedy już się niczego od nas nie oczekuje? :D może trzeba to w jakiś pasywno-agresywny sposób przerobić na swoją korzyść :D

      Usuń
    5. Eee, jestem pewna, że zawsze da się tak obrócić kota ogonem, żeby czegoś od nas wymagać i zrzucić na nas winę za cokolwiek. Przynajmniej tak wynika z moich obserwacji z sieci ;)

      Usuń